32. MFSP A PART - Holektiv (Czechy): VRANY
Grupa Holektiv powstała w 2016 roku, kiedy trzy artystki, absolwentki Akademii Sztuk Performatywnych w Pradze: Andrea Vykysalá, Eva Stará i Karolína Křížková, połączyła chęć wspólnego tworzenia. Dzięki temu spotkaniu na czeskiej scenie kulturalnej powstał nowy, czysto kobiecy zespół teatralny.
Nazwa „Holectiv” w języku czeskim to gra słów, która sugeruje grupę dziewcząt/kobiet. Holektiv łączy gatunki, takie jak teatr fizyczny, taniec i współczesny cyrk. Zespołowi udało się wykreować własny, niepowtarzalny styl. Oprócz projektów choreograficznych Holektiv zajmuje się również pedagogiką tańca i cyrku.
Jedna to płacz, dwie to śmiech,
trzy to ślub,
cztery to narodziny,
pięć to srebro, sześć to złoto,
siedem to tajemnica, której nie wyjawiasz,
osiem to niebo, dziewięć to piekło,
a dziesięć przeraził diabeł.
Żyją obok nas, ludzi i jednocześnie z dala od ludzi. Ich kolor, zgarbiona postawa i zamiłowanie do padliny sprawiły, że postrzegano je jako symbol śmierci. Ale symbolizują też narodziny. Vrany - wrony – nosicielki snów i tajemnic.
Koncepcja, wykonanie: Andrea Vykysalá, Karolína Křížková
Muzyka: Tereza Vodička Kovalová
Scenografia i projekt przedmiotów: Studio Herrmann & Coufal
Kostiumy: Michaela Čapková
Opieka: Eliška Brtnická
Oświetlenie i dźwięk: Daniel Kozlik
Premiera: wrzesień 2020
Czas trwania: 45 minut
Wsparcie: Ministerstwo Kultury Republiki Czeskiej, Magistrát hl. města Prahy, Państwowy Fundusz Kultury ČR, HAMU, Cirqueon, Jatka78 i KD Mlejn.
Festiwal jest współorganizowany przez Katowice Miasto Ogrodów. Instytucję Kultury im. Krystyny Bochenek. Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury. Partnerzy: Regionalny instytut Kultury im. Wojciecha Korfantego w Katowicach i Muzeum Saturn w Czeladzi. Festiwal pod honorowym patronatem Prezydenta Katowic Marcina Krupy.
Nazwa „Holectiv” w języku czeskim to gra słów, która sugeruje grupę dziewcząt/kobiet. Holektiv łączy gatunki, takie jak teatr fizyczny, taniec i współczesny cyrk. Zespołowi udało się wykreować własny, niepowtarzalny styl. Oprócz projektów choreograficznych Holektiv zajmuje się również pedagogiką tańca i cyrku.
Jedna to płacz, dwie to śmiech,
trzy to ślub,
cztery to narodziny,
pięć to srebro, sześć to złoto,
siedem to tajemnica, której nie wyjawiasz,
osiem to niebo, dziewięć to piekło,
a dziesięć przeraził diabeł.
Żyją obok nas, ludzi i jednocześnie z dala od ludzi. Ich kolor, zgarbiona postawa i zamiłowanie do padliny sprawiły, że postrzegano je jako symbol śmierci. Ale symbolizują też narodziny. Vrany - wrony – nosicielki snów i tajemnic.
Koncepcja, wykonanie: Andrea Vykysalá, Karolína Křížková
Muzyka: Tereza Vodička Kovalová
Scenografia i projekt przedmiotów: Studio Herrmann & Coufal
Kostiumy: Michaela Čapková
Opieka: Eliška Brtnická
Oświetlenie i dźwięk: Daniel Kozlik
Premiera: wrzesień 2020
Czas trwania: 45 minut
Wsparcie: Ministerstwo Kultury Republiki Czeskiej, Magistrát hl. města Prahy, Państwowy Fundusz Kultury ČR, HAMU, Cirqueon, Jatka78 i KD Mlejn.
Festiwal jest współorganizowany przez Katowice Miasto Ogrodów. Instytucję Kultury im. Krystyny Bochenek. Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury. Partnerzy: Regionalny instytut Kultury im. Wojciecha Korfantego w Katowicach i Muzeum Saturn w Czeladzi. Festiwal pod honorowym patronatem Prezydenta Katowic Marcina Krupy.
32. MFSP A PART - Trixie
Beatrice Cordua, Trixie (ur. 1943) to zmarła w ubiegłym roku legendarna niemiecka baletnica, tancerka, choreografka, aktorka teatralna i filmowa, performerka.
Film dokumentalny „Trixie” w reżyserii Bastiena Genouxa (2020), nakręcony kilka lat przed śmiercią artystki, to wrażliwy portret Beatrice, niezwykłej kobiety, która opowiada o swoich doświadczeniach jako tancerki i choreografki. Jej osobiste przeżycia ukazują życie pełne fascynacji wielkimi ikonami tańca, z którymi pracowała i które podziwiała. Zarówno głosem, jak i ciałem, opowiada o swojej niesamowitej karierze, poruszając intymną kwestię relacji ze starzejącym się ciałem. Katowicka prezentacja „Trixie” jest polską premierą filmu.
W profesjonalnym balecie Trixie zadebiutowała jako szesnastolatka. W młodości występowała w przedstawieniach baletowych wielu wybitnych choreografów, często jako solistka. Tańczyła m. in. w przedstawieniach Johna Neumaiera. Do historii przeszła jej rola Wybranki/Ofiary w „Święcie wiosny”, wystawionym we Frankfurcie w 1972 roku w choreografii Neumaiera, którą jako pierwsza w historii zatańczyła nago. Ów gest artystyczny i choreograficzny, który wywołał wówczas skandal i oburzenie frankfurckiej publiczności, jest od tamtego czasu często powtarzany w kolejnych wystawieniach tego baletu. Wydaje się, że to właśnie ta rola wyznaczyła artystyczny kierunek jej działań na resztę życia, kierując ku awangardzie, eksperymentowi, przekroczeniu, sztuce ciała. Zresztą jej eksperymenty choreograficzne spotykały się równie często z zaciekawieniem i aprobatą, jak z niezrozumieniem i krytyką.
Ciało uważała za narzędzie artysty-tancerza, podobnie jak skrzypce są narzędziem skrzypka. Choć oczywiście, jak żartowała, tancerze i performerzy, w tym ona, traktują swoje narzędzia znacznie gorzej niż skrzypkowie.
O śmierci Trixie poinformowała Florentina Holzinger, z którą związała swoje losy w ostatnich latach życia. Obie Panie, jak napisała we wspomnieniu Holzinger, poznały się dekadę temu w Berlinie na panelu poświęconym Anicie Berber. To znamienne i nieprzypadkowe, że te dwie odważne, świadome, bezkompromisowe artystki teatru poznały się i połączyły pod egidą innej wybitnej tancerki-prowokatorki, ikony jakościowej kontrowersji, niestrudzonej apologetki prawdy w życiu i teatrze, patronki sztuki niepokornej.
W przedstawieniach Florentiny historia artystycznych poczynań Beatrice zatoczyła koło. Ekstatyczne, ekstremalne, fizyczne i fizjologiczne, grane nago widowiska Holzinger znalazły w Trixie swoje znakomite medium.
Reżyseria: Bastien Genoux
Scenariusz: Bastien Genoux, Nicole Seiler
Występuje: Beatrice Cordua
Muzyka: Stepane Vecchione
Produkcja: Detours Film
Miejsce produkcji: Szwajcaria
Premiera: październik 2020
Czas trwania: 80 minut
Festiwal jest współorganizowany przez Katowice Miasto Ogrodów. Instytucję Kultury im. Krystyny Bochenek. Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury. Partnerzy: Regionalny instytut Kultury im. Wojciecha Korfantego w Katowicach i Muzeum Saturn w Czeladzi. Festiwal pod honorowym patronatem Prezydenta Katowic Marcina Krupy.
Film dokumentalny „Trixie” w reżyserii Bastiena Genouxa (2020), nakręcony kilka lat przed śmiercią artystki, to wrażliwy portret Beatrice, niezwykłej kobiety, która opowiada o swoich doświadczeniach jako tancerki i choreografki. Jej osobiste przeżycia ukazują życie pełne fascynacji wielkimi ikonami tańca, z którymi pracowała i które podziwiała. Zarówno głosem, jak i ciałem, opowiada o swojej niesamowitej karierze, poruszając intymną kwestię relacji ze starzejącym się ciałem. Katowicka prezentacja „Trixie” jest polską premierą filmu.
W profesjonalnym balecie Trixie zadebiutowała jako szesnastolatka. W młodości występowała w przedstawieniach baletowych wielu wybitnych choreografów, często jako solistka. Tańczyła m. in. w przedstawieniach Johna Neumaiera. Do historii przeszła jej rola Wybranki/Ofiary w „Święcie wiosny”, wystawionym we Frankfurcie w 1972 roku w choreografii Neumaiera, którą jako pierwsza w historii zatańczyła nago. Ów gest artystyczny i choreograficzny, który wywołał wówczas skandal i oburzenie frankfurckiej publiczności, jest od tamtego czasu często powtarzany w kolejnych wystawieniach tego baletu. Wydaje się, że to właśnie ta rola wyznaczyła artystyczny kierunek jej działań na resztę życia, kierując ku awangardzie, eksperymentowi, przekroczeniu, sztuce ciała. Zresztą jej eksperymenty choreograficzne spotykały się równie często z zaciekawieniem i aprobatą, jak z niezrozumieniem i krytyką.
Ciało uważała za narzędzie artysty-tancerza, podobnie jak skrzypce są narzędziem skrzypka. Choć oczywiście, jak żartowała, tancerze i performerzy, w tym ona, traktują swoje narzędzia znacznie gorzej niż skrzypkowie.
O śmierci Trixie poinformowała Florentina Holzinger, z którą związała swoje losy w ostatnich latach życia. Obie Panie, jak napisała we wspomnieniu Holzinger, poznały się dekadę temu w Berlinie na panelu poświęconym Anicie Berber. To znamienne i nieprzypadkowe, że te dwie odważne, świadome, bezkompromisowe artystki teatru poznały się i połączyły pod egidą innej wybitnej tancerki-prowokatorki, ikony jakościowej kontrowersji, niestrudzonej apologetki prawdy w życiu i teatrze, patronki sztuki niepokornej.
W przedstawieniach Florentiny historia artystycznych poczynań Beatrice zatoczyła koło. Ekstatyczne, ekstremalne, fizyczne i fizjologiczne, grane nago widowiska Holzinger znalazły w Trixie swoje znakomite medium.
Reżyseria: Bastien Genoux
Scenariusz: Bastien Genoux, Nicole Seiler
Występuje: Beatrice Cordua
Muzyka: Stepane Vecchione
Produkcja: Detours Film
Miejsce produkcji: Szwajcaria
Premiera: październik 2020
Czas trwania: 80 minut
Festiwal jest współorganizowany przez Katowice Miasto Ogrodów. Instytucję Kultury im. Krystyny Bochenek. Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury. Partnerzy: Regionalny instytut Kultury im. Wojciecha Korfantego w Katowicach i Muzeum Saturn w Czeladzi. Festiwal pod honorowym patronatem Prezydenta Katowic Marcina Krupy.
CIO 2026 - Kochanie
Nico, chłopiec wychowany w świeckiej rodzinie, w nowoczesnym, technologicznym świecie, zostaje zmuszony do spędzenia lata na Sycylii. Trafia pod opiekę starszej ciotki – starej panny niezwykle religijnej i zrzędliwej, która mieszka samotnie w starej kamienicy, bez wi-fi, urządzeń AGD i jakiejkolwiek technologii, całkowicie poza czasem. Ciotka przyjmuje go z niechęcią i próbuje na siłę wciągnąć w swój świat zdominowany przez magiczne pojmowanie religii. Zderzenie nowoczesności z przeszłością, rozumu z wiarą oraz pośpiechu z powolnością wyznacza początek ich burzliwej relacji, ale także głębokiej więzi, której – choć o tym nie wiedzieli – oboje potrzebowali.
CIO 2026 - Krótka historia o miłości
Sfrustrowana swoim życiem Lea poznaje przez przypadek w barze mężczyznę o imieniu Rocco. Między tą dwójką od razu zaczyna iskrzyć, co przeradza się w intensywny, utrzymywany w tajemnicy romans, który początkowo sprowadza się do intymnych schadzek w hotelowym pokoju.
Zasady tej znajomości są jasne. Jak najmniej komplikacji i kategoryczny zakaz wchodzenia sobie w życie prywatne. Z czasem jednak Lea zaczyna mieć coraz większą obsesję na punkcie mężczyzny. Śledzi Rocco, pojawia się niespodziewanie w jego pracy, ingeruje w codzienne życie jego rodziny. Dyskretna znajomość z czasem robi się coraz bardziej kłopotliwa i niebezpieczna. Na jaw zaczynają wychodzić głęboko skrywane tajemnice, co więcej, nieuniknione wydaje się zaangażowanie partnerów, którzy do tej pory z niczego nie zdawali sobie sprawy.
W swoim reżyserskim debiucie ceniona włoska scenarzystka Ludovica Rampoldi podejmuje temat dynamiki i kruchości związków. Unikając moralizatorskiego tonu, mówi o miłości, zdradzie, ale również zastanawia się nad tym, jak złożone bywają ludzkie emocje.
Zasady tej znajomości są jasne. Jak najmniej komplikacji i kategoryczny zakaz wchodzenia sobie w życie prywatne. Z czasem jednak Lea zaczyna mieć coraz większą obsesję na punkcie mężczyzny. Śledzi Rocco, pojawia się niespodziewanie w jego pracy, ingeruje w codzienne życie jego rodziny. Dyskretna znajomość z czasem robi się coraz bardziej kłopotliwa i niebezpieczna. Na jaw zaczynają wychodzić głęboko skrywane tajemnice, co więcej, nieuniknione wydaje się zaangażowanie partnerów, którzy do tej pory z niczego nie zdawali sobie sprawy.
W swoim reżyserskim debiucie ceniona włoska scenarzystka Ludovica Rampoldi podejmuje temat dynamiki i kruchości związków. Unikając moralizatorskiego tonu, mówi o miłości, zdradzie, ale również zastanawia się nad tym, jak złożone bywają ludzkie emocje.
CIO 2026 - La Grazia
„La Grazia" to mistrzowsko skonstruowana i głęboko poruszająca opowieść z nagrodzoną w Wenecji, wybitną rolą Toniego Servillo. Laureat Oscara Paolo Sorrentino, twórca „Wielkiego piękna" i „Młodości", powraca z przewrotną, pełną subtelnego humoru historią o dylematach i uczuciach, które nie dają spokoju. O tym, jak pod ciężarem odpowiedzialności odnaleźć lekkość i drogę do wewnętrznej harmonii.
Mężczyzna, który mimo upływu lat wciąż nie potrafi wybaczyć zmarłej żonie zdrady. Ojciec, który nie umie odnaleźć drogi do swojej córki. Powszechnie szanowany mąż stanu, na którego barkach spoczywa nie tylko los całego kraju, ale i życie dwojga skazanych na dożywocie. Wreszcie pełen sprzeczności człowiek, który nie potrafi wybaczyć sobie ani innym i wciąż zadaje pytanie: do kogo należą nasze dni?
Toni Servillo w filmie „La Grazia" wciela się w wielowymiarową i fascynującą postać uwielbianego przez miliony prezydenta, w którego rękach znajduje się prawo łaski. U schyłku swojej kadencji staje on przed dylematem, która zbrodnia zasługuje na wybaczenie: brutalny akt miłosierdzia czy morderstwo z miłości? W swoim niepodrabialnym stylu Sorrentino udowadnia, że nawet znając siebie, możemy w każdej chwili podjąć decyzję, która zaskoczy nas samych – i przyniesie wewnętrzną wolność.
Mężczyzna, który mimo upływu lat wciąż nie potrafi wybaczyć zmarłej żonie zdrady. Ojciec, który nie umie odnaleźć drogi do swojej córki. Powszechnie szanowany mąż stanu, na którego barkach spoczywa nie tylko los całego kraju, ale i życie dwojga skazanych na dożywocie. Wreszcie pełen sprzeczności człowiek, który nie potrafi wybaczyć sobie ani innym i wciąż zadaje pytanie: do kogo należą nasze dni?
Toni Servillo w filmie „La Grazia" wciela się w wielowymiarową i fascynującą postać uwielbianego przez miliony prezydenta, w którego rękach znajduje się prawo łaski. U schyłku swojej kadencji staje on przed dylematem, która zbrodnia zasługuje na wybaczenie: brutalny akt miłosierdzia czy morderstwo z miłości? W swoim niepodrabialnym stylu Sorrentino udowadnia, że nawet znając siebie, możemy w każdej chwili podjąć decyzję, która zaskoczy nas samych – i przyniesie wewnętrzną wolność.
CIO 2026 - Miasta na równinie
Carlobianchi i Doriano, dwaj spłukani pięćdziesięciolatkowie, mają jedną obsesję: wypić ostatni kieliszek.
Pewnej nocy, krążąc samochodem od baru do baru, natykają się przypadkiem na Giulia, nieśmiałego studenta architektury. Spotkanie z tymi dwoma nieprawdopodobnymi mentorami głęboko odmieni sposób, w jaki Giulio patrzy na świat i miłość oraz jak wyobraża sobie własną przyszłość.
Pewnej nocy, krążąc samochodem od baru do baru, natykają się przypadkiem na Giulia, nieśmiałego studenta architektury. Spotkanie z tymi dwoma nieprawdopodobnymi mentorami głęboko odmieni sposób, w jaki Giulio patrzy na świat i miłość oraz jak wyobraża sobie własną przyszłość.
CIO 2026 - O czym sobie nie mówimy
Carlo i Elisa mieszkają w Rzymie, tworząc z pozoru udany związek. On jest profesorem filozofii na uniwersytecie i pisarzem walczącym z kryzysem twórczym. Ona z kolei to utalentowana, błyskotliwa dziennikarka, której felietony ukazują się w międzynarodowych magazynach. Do ich trwającego od dwóch dekad związku wkrada się coraz więcej rutyny oraz dystansu.
Aby odzyskać dawną energię, decydują się na wyjazd do Maroka w towarzystwie wieloletnich przyjaciół: Anny i Paola oraz ich trzynastoletniej córki Vittorii – inteligentnej, dociekliwej i ekscentrycznej nastolatki. Okazuje się, że także oni przeżywają poważny kryzys, który najbardziej odbija się na dziewczynie. Vittoria, która nie może dogadać się z rodzicami, znajduje oparcie w Carlu, nawiązując z nim bliską więź.
Nowy film Gabriele Muccino luźno inspirowany jest książką „Siracusa” autorstwa współscenarzystki Delii Ephron. Słoneczny Tanger staje się tłem dla niejednoznacznej opowieści o milczeniu, tłumionych emocjach oraz o niebezpiecznych pragnieniach.
Aby odzyskać dawną energię, decydują się na wyjazd do Maroka w towarzystwie wieloletnich przyjaciół: Anny i Paola oraz ich trzynastoletniej córki Vittorii – inteligentnej, dociekliwej i ekscentrycznej nastolatki. Okazuje się, że także oni przeżywają poważny kryzys, który najbardziej odbija się na dziewczynie. Vittoria, która nie może dogadać się z rodzicami, znajduje oparcie w Carlu, nawiązując z nim bliską więź.
Nowy film Gabriele Muccino luźno inspirowany jest książką „Siracusa” autorstwa współscenarzystki Delii Ephron. Słoneczny Tanger staje się tłem dla niejednoznacznej opowieści o milczeniu, tłumionych emocjach oraz o niebezpiecznych pragnieniach.
CIO 2026 - Takie jest życie
Dwa odległe losy spotykają się na dziewiczym wybrzeżu południowej Sardynii. Efisio Mulas to samotny pasterz, który mieszka tam od zawsze, między morzem a swoimi zwierzętami, w małym domu, w którym się urodził. Po drugiej stronie stoi Giacomo, prezes potężnej grupy deweloperskiej, zdecydowany przekształcić to wybrzeże w luksusowy kurort.
Między tymi nie dającymi się pogodzić światami porusza się Francesca, córka Efisia, rozdarta między syrenim śpiewem zmian a przywiązaniem do ojczystej ziemi. Gdy Efisio odrzuca kolejną milionową ofertę, negocjacje zmieniają się w sądową bitwę, a lokalna społeczność pęka na pół: między tymi, którzy marzą o nowych miejscach pracy, a tymi, którzy boją się bezpowrotnej utraty własnej tożsamości. Jednak Efisio czuje się silny dzięki wartościom, którym ufa, oraz pamięci o przodkach; wie, że czasem – właśnie dlatego, że „takie jest życie” – trzeba się zatrzymać i samemu zdecydować, dokąd pójść.
Między tymi nie dającymi się pogodzić światami porusza się Francesca, córka Efisia, rozdarta między syrenim śpiewem zmian a przywiązaniem do ojczystej ziemi. Gdy Efisio odrzuca kolejną milionową ofertę, negocjacje zmieniają się w sądową bitwę, a lokalna społeczność pęka na pół: między tymi, którzy marzą o nowych miejscach pracy, a tymi, którzy boją się bezpowrotnej utraty własnej tożsamości. Jednak Efisio czuje się silny dzięki wartościom, którym ufa, oraz pamięci o przodkach; wie, że czasem – właśnie dlatego, że „takie jest życie” – trzeba się zatrzymać i samemu zdecydować, dokąd pójść.
CIO 2026 - Wolność po włosku
Najnowszy film Mario Martone ("Nostalgia") to elektryzujący portret Goliardy Sapienzy – złodziejki, kochanki, więźniarki, niepokornej ikony wolności, a także jednej z najwybitniejszych współczesnych włoskich pisarek. Ta dojrzała, wyzwolona kobieta w świecie przemocy i politycznych napięć nie traci z oczu swojej wrażliwości i pasji, a przede wszystkim nie daje sobie odebrać prawa do życia na własnych zasadach.
W postać Sapienzy wciela się Valeria Golino, ikona włoskiego kina, która tworzy na ekranie portret kobiety wyprzedzającej swoje czasy. W „Wolności po włosku” Golino umiejętnie pokazuje sprzeczności, które łączyła w sobie jej bohaterka: intelekt i zmysłowość, brawurę i czułość, melancholię i bunt. Na ekranie weterance włoskiego kina towarzyszy między innymi należąca do nowego pokolenia włoskich aktorek Matilda De Angelis.
Na tle burzliwych realiów Włoch lat 80., w cieniu ideologii, represji i rozczarowań, „Wolność po włosku” stawia pytanie o możliwość autentycznej wolności. Czy kobieta może odnaleźć swoje miejsce w świecie, który próbuje ją zamknąć w jednej z patriarchalnych ról? Mario Martone, z właściwą sobie precyzją i głębią psychologiczną, kreśli portret osoby, która śmiało wyprzedza swoje czasy.
W postać Sapienzy wciela się Valeria Golino, ikona włoskiego kina, która tworzy na ekranie portret kobiety wyprzedzającej swoje czasy. W „Wolności po włosku” Golino umiejętnie pokazuje sprzeczności, które łączyła w sobie jej bohaterka: intelekt i zmysłowość, brawurę i czułość, melancholię i bunt. Na ekranie weterance włoskiego kina towarzyszy między innymi należąca do nowego pokolenia włoskich aktorek Matilda De Angelis.
Na tle burzliwych realiów Włoch lat 80., w cieniu ideologii, represji i rozczarowań, „Wolność po włosku” stawia pytanie o możliwość autentycznej wolności. Czy kobieta może odnaleźć swoje miejsce w świecie, który próbuje ją zamknąć w jednej z patriarchalnych ról? Mario Martone, z właściwą sobie precyzją i głębią psychologiczną, kreśli portret osoby, która śmiało wyprzedza swoje czasy.
Drama
Piękni, zamożni i zakochani. Ich zbliżający się ślub będzie jedynie postawieniem kropki nad „i”. No chyba, że do niego wcale nie dojdzie. Na kilka dni przed ceremonią, na jaw wychodzi szokująca informacja o przeszłości przyszłej panny młodej, która stawia ją w bardzo mrocznym świetle. Czy przyszły pan młody znajdzie w sobie tyle miłości, wyrozumiałości i empatii, by zrozumieć i wybaczyć? A może tu nie ma nic do wybaczania? Może wystarczy zaakceptować fakt, że osoba, z którą chce się spędzić resztę życia jest po prostu kimś zupełnie innym niż nam się wydawało? Gdyby się nad tym spokojnie zastanowić, to może być nawet zabawne. Chyba, że okaże się niebezpieczne.
Drugie życie - pokaz przedpremierowy
María Ángeles (Carmen Maura) od czterdziestu lat mieszka w słonecznym mieszkaniu w sercu Tangeru. To miejsce, które pamięta jej miłość, codzienne rytuały i całe życie zapisane w ścianach, meblach i drobnych gestach. Kiedy zostaje zmuszona do opuszczenia swojego domu, nie potrafi się z tym pogodzić – bo dom to nie adres, lecz tożsamość.
Nowy film Maryam Touzani to poruszająca i uskrzydlająca opowieść o przywiązaniu do miejsca, o dojrzałym życiu bez rezygnacji z siebie i o kobiecej niezależności, która nie zna wieku. Na ekranie zachwyca Carmen Maura, ikona filmów Almodóvara, tworząc jedną z najbardziej magnetycznych i energetycznych ról ostatnich lat – pełną humoru, uporu i czułości. To kino delikatne, słoneczne i bliskie widzowi. Opowieść o tym, że czasem, by ocalić siebie, trzeba zawalczyć o swój dom.
Nowy film Maryam Touzani to poruszająca i uskrzydlająca opowieść o przywiązaniu do miejsca, o dojrzałym życiu bez rezygnacji z siebie i o kobiecej niezależności, która nie zna wieku. Na ekranie zachwyca Carmen Maura, ikona filmów Almodóvara, tworząc jedną z najbardziej magnetycznych i energetycznych ról ostatnich lat – pełną humoru, uporu i czułości. To kino delikatne, słoneczne i bliskie widzowi. Opowieść o tym, że czasem, by ocalić siebie, trzeba zawalczyć o swój dom.
Dzień Dziecka - Charlie strażakiem + Charlie gra w filmie - W BLASKU EKRANU
Filmy!
Muzyka!
Niespodzianki!
Zapraszamy wszystkie dzieci (i nie tylko!) na spotkanie z magią kina niemego z muzyką na żywo!
W programie:
„Charlie strażakiem”, reż. Charles Chaplin | USA | 1916 | 32 min
Pali się! Pali się! Pali się!
Charlie jako strażak, któremu nic się nie udaje i ciągle wpada w tarapaty.
Gdy wybucha pożar, pewien chytry właściciel domu próbuje go zignorować, licząc na pieniądze z ubezpieczenia. Nie wie jednak, że w płonącym budynku znajduje się jego córka…
Czy nieporadny Charlie zdoła tym razem stanąć na wysokości zadania i uratować sytuację?
Dynamiczna, pełna humoru i przygód opowieść, która od ponad stu lat bawi widzów w każdym wieku.
„Charlie gra w filmie”, reż. Charles Chaplin | USA | 1916 | 23 min
Charlie wciela się w zabawną postać pomocnika na planie filmowym, który musi wykonywać wszystkie polecenia swojego despotycznego szefa. Każdy dzień to dla niego prawdziwe wyzwanie i źródło komicznych sytuacji!
Sprawy jeszcze bardziej komplikuje pojawienie się tajemniczej dziewczyny, która – marząc o karierze aktorskiej – przebiera się za mężczyznę i zatrudnia jako robotnik. Wydarzenia zaczynają toczyć się w zawrotnym tempie!
Czy uda się okiełznać chaos na planie?
Czy marzenia zwyciężą nad przeciwnościami?
O świecie Charliego Chaplina opowie: Agata Tecl-Szubert
Muzyka: Daniel Strządała wraz z uczniami Państwowej Szkoły muzycznej I i II stopnia im. Mieczysława Karłowicza w Katowicach
Bilety grupowe: 15 zł
Szczegóły i zgłoszenia: Mariusz Ciszewski
e-mail: edukacja@rialto.katowice.pl, tel. 696 437 474
Projekcja odbywa się w ramach projektu "W blasku ekranu - spotkania z filmem niemym", współfinansowanego przez: Polski Instytut Sztuki Filmowej.
Muzyka!
Niespodzianki!
Zapraszamy wszystkie dzieci (i nie tylko!) na spotkanie z magią kina niemego z muzyką na żywo!
W programie:
„Charlie strażakiem”, reż. Charles Chaplin | USA | 1916 | 32 min
Pali się! Pali się! Pali się!
Charlie jako strażak, któremu nic się nie udaje i ciągle wpada w tarapaty.
Gdy wybucha pożar, pewien chytry właściciel domu próbuje go zignorować, licząc na pieniądze z ubezpieczenia. Nie wie jednak, że w płonącym budynku znajduje się jego córka…
Czy nieporadny Charlie zdoła tym razem stanąć na wysokości zadania i uratować sytuację?
Dynamiczna, pełna humoru i przygód opowieść, która od ponad stu lat bawi widzów w każdym wieku.
„Charlie gra w filmie”, reż. Charles Chaplin | USA | 1916 | 23 min
Charlie wciela się w zabawną postać pomocnika na planie filmowym, który musi wykonywać wszystkie polecenia swojego despotycznego szefa. Każdy dzień to dla niego prawdziwe wyzwanie i źródło komicznych sytuacji!
Sprawy jeszcze bardziej komplikuje pojawienie się tajemniczej dziewczyny, która – marząc o karierze aktorskiej – przebiera się za mężczyznę i zatrudnia jako robotnik. Wydarzenia zaczynają toczyć się w zawrotnym tempie!
Czy uda się okiełznać chaos na planie?
Czy marzenia zwyciężą nad przeciwnościami?
O świecie Charliego Chaplina opowie: Agata Tecl-Szubert
Muzyka: Daniel Strządała wraz z uczniami Państwowej Szkoły muzycznej I i II stopnia im. Mieczysława Karłowicza w Katowicach
Bilety grupowe: 15 zł
Szczegóły i zgłoszenia: Mariusz Ciszewski
e-mail: edukacja@rialto.katowice.pl, tel. 696 437 474
Projekcja odbywa się w ramach projektu "W blasku ekranu - spotkania z filmem niemym", współfinansowanego przez: Polski Instytut Sztuki Filmowej.
Dzień Matki - Drugie życie - pokaz przedpremierowy
María Ángeles (Carmen Maura) od czterdziestu lat mieszka w słonecznym mieszkaniu w sercu Tangeru. To miejsce, które pamięta jej miłość, codzienne rytuały i całe życie zapisane w ścianach, meblach i drobnych gestach. Kiedy zostaje zmuszona do opuszczenia swojego domu, nie potrafi się z tym pogodzić – bo dom to nie adres, lecz tożsamość.
Nowy film Maryam Touzani to poruszająca i uskrzydlająca opowieść o przywiązaniu do miejsca, o dojrzałym życiu bez rezygnacji z siebie i o kobiecej niezależności, która nie zna wieku. Na ekranie zachwyca Carmen Maura, ikona filmów Almodóvara, tworząc jedną z najbardziej magnetycznych i energetycznych ról ostatnich lat – pełną humoru, uporu i czułości. To kino delikatne, słoneczne i bliskie widzowi. Opowieść o tym, że czasem, by ocalić siebie, trzeba zawalczyć o swój dom.
Nowy film Maryam Touzani to poruszająca i uskrzydlająca opowieść o przywiązaniu do miejsca, o dojrzałym życiu bez rezygnacji z siebie i o kobiecej niezależności, która nie zna wieku. Na ekranie zachwyca Carmen Maura, ikona filmów Almodóvara, tworząc jedną z najbardziej magnetycznych i energetycznych ról ostatnich lat – pełną humoru, uporu i czułości. To kino delikatne, słoneczne i bliskie widzowi. Opowieść o tym, że czasem, by ocalić siebie, trzeba zawalczyć o swój dom.
Father Mother Sister Brother
„FATHER MOTHER SISTER BROTHER" to zwycięzca ostatniego festiwalu w Wenecji i najlepszy od lat film Jima Jarmuscha, twórcy „Patersona" i „Broken Flowers". Pełen błyskotliwych obserwacji precyzyjnie skomponowany tryptyk filmowy o relacjach rodzinnych i o tym, co sprawia, że się od siebie oddalamy. Każdy z trzech rozdziałów rozgrywa się współcześnie, w innym kraju: „FATHER” – w północno-wschodnich Stanach Zjednoczonych, „MOTHER” – w Dublinie, a „SISTER BROTHER” – w Paryżu. Film Jarmuscha stanowi zbiór subtelnych, pełnych humoru, ale i nut melancholii portretów ludzkich charakterów. W rolach głównych m.in. Cate Blanchett, Adam Driver, Tom Waits, Vicky Krieps i Charlotte Rampling.
Sam reżyser tak mówi o swoim najnowszym filmie: „’FATHER MOTHER SISTER BROTHER’ to w pewnym sensie zaprzeczenie kina akcji. Jego wyciszony styl został świadomie ukształtowany po to, by pozwolić widzowi dostrzec drobne szczegóły – niczym starannie ułożone trzy kompozycje kwiatowe. Współpraca z wybitnymi operatorami Frederickiem Elmesem i Yorickiem Le Saux, znakomitym montażystą Affonso Gonçalvesem oraz innymi stałymi współpracownikami pozwoliła nam wynieść to, co początkowo istniało jedynie jako słowa na kartce papieru do rangi czystego kina”.
Sam reżyser tak mówi o swoim najnowszym filmie: „’FATHER MOTHER SISTER BROTHER’ to w pewnym sensie zaprzeczenie kina akcji. Jego wyciszony styl został świadomie ukształtowany po to, by pozwolić widzowi dostrzec drobne szczegóły – niczym starannie ułożone trzy kompozycje kwiatowe. Współpraca z wybitnymi operatorami Frederickiem Elmesem i Yorickiem Le Saux, znakomitym montażystą Affonso Gonçalvesem oraz innymi stałymi współpracownikami pozwoliła nam wynieść to, co początkowo istniało jedynie jako słowa na kartce papieru do rangi czystego kina”.
FEDERICO FELLINI: Ciao a tutti! - Giulietta i duchy
„Giulietta i duchy” to pierwszy pełnometrażowy kolorowy film Federica Felliniego i zarazem jedno z jego najbardziej osobistych spotkań z kobiecą psyche. Grana przez Giuliettę Masinę tytułowa protagonistka żyje w pozornie uporządkowanym świecie mieszczańskiego małżeństwa, lecz pod powierzchnią eleganckiego domu i towarzyskich rytuałów narasta w kobiecie niepokój. Podejrzenie zdrady męża staje się dla Giulietty początkiem podróży w głąb siebie - w przestrzeń wspomnień, intymnych fantazji, lęków i pragnień, których nie da się już dłużej uciszyć. Tam, gdzie wcześniejszy Fellini często opowiadał o mężczyznach uciekających przed dorosłością, tutaj przygląda się kobiecie, która musi odnaleźć własny głos w świecie zbudowanym z cudzych oczekiwań.
„Giulietta i duchy” można wręcz interpretować jako kobiecy odpowiednik „Osiem i pół” (1963). Zamiast kryzysu artysty mamy kryzys małżeństwa, zamiast twórczej niemocy - duchowe przebudzenie kogoś, kto właściwie od urodzenia uczony był posłuszeństwa. Film bywa kapryśny, zmysłowy, chwilami przesadny, ale właśnie w tej barwnej przesadzie kryje się jego największa siła.
„Giulietta i duchy” można wręcz interpretować jako kobiecy odpowiednik „Osiem i pół” (1963). Zamiast kryzysu artysty mamy kryzys małżeństwa, zamiast twórczej niemocy - duchowe przebudzenie kogoś, kto właściwie od urodzenia uczony był posłuszeństwa. Film bywa kapryśny, zmysłowy, chwilami przesadny, ale właśnie w tej barwnej przesadzie kryje się jego największa siła.
FEDERICO FELLINI: Ciao a tutti! - Głos z księżyca
Przed seansem prelekcja Mariusza Ciszewskiego.
„Głos z księżyca” to ostatni pełnometrażowy film Federica Felliniego i jedno z najważniejszych dzieł jego późnego okresu. Film rozwija krytykę społeczeństwa spektaklu obecną wcześniej w „Ginger i Fred” (1986), ale przenosi ją z poziomu telewizyjnego widowiska na poziom wyobraźni i codzienności. Centralnym symbolem jest tu księżyc, tradycyjnie kojarzony z kobiecością, magią, mistyką i nieuchwytną energią. U Felliniego to ciało niebieskie zostaje jednak „ściągnięte na ziemię” i zamienione w element widowiska oraz politycznej manipulacji.
Miasteczko pełne anten i billboardów przypomina przestrzeń, w której telewizja przejęła funkcję nowego bóstwa. Dwaj bohaterowie, Ivo Salvini (Roberto Benigni) i Gonnella (Paolo Villaggio), funkcjonują jako dwa bieguny świadomości późnego Felliniego. Ivo reprezentuje wrażliwość, niedostosowanie i potrzebę kontaktu z tajemnicą, natomiast Gonnella - lęk, paranoję oraz przekonanie, że rzeczywistość została podporządkowana obcemu, hałaśliwemu systemowi.
Włoski mistrz posługuje się groteską, przerysowaną scenografią i kakofoniczną ścieżką dźwiękową, aby pokazać społeczeństwo pozbawione ciszy, pamięci i duchowego wymiaru. „Głos z księżyca” można czytać jako film o kryzysie wyobraźni w kulturze Włoch późnych lat 80., którego „sprawcą” był niewątpliwie budujący swoje imperium medialne Silvio Berlusconi.
„Głos z księżyca” to ostatni pełnometrażowy film Federica Felliniego i jedno z najważniejszych dzieł jego późnego okresu. Film rozwija krytykę społeczeństwa spektaklu obecną wcześniej w „Ginger i Fred” (1986), ale przenosi ją z poziomu telewizyjnego widowiska na poziom wyobraźni i codzienności. Centralnym symbolem jest tu księżyc, tradycyjnie kojarzony z kobiecością, magią, mistyką i nieuchwytną energią. U Felliniego to ciało niebieskie zostaje jednak „ściągnięte na ziemię” i zamienione w element widowiska oraz politycznej manipulacji.
Miasteczko pełne anten i billboardów przypomina przestrzeń, w której telewizja przejęła funkcję nowego bóstwa. Dwaj bohaterowie, Ivo Salvini (Roberto Benigni) i Gonnella (Paolo Villaggio), funkcjonują jako dwa bieguny świadomości późnego Felliniego. Ivo reprezentuje wrażliwość, niedostosowanie i potrzebę kontaktu z tajemnicą, natomiast Gonnella - lęk, paranoję oraz przekonanie, że rzeczywistość została podporządkowana obcemu, hałaśliwemu systemowi.
Włoski mistrz posługuje się groteską, przerysowaną scenografią i kakofoniczną ścieżką dźwiękową, aby pokazać społeczeństwo pozbawione ciszy, pamięci i duchowego wymiaru. „Głos z księżyca” można czytać jako film o kryzysie wyobraźni w kulturze Włoch późnych lat 80., którego „sprawcą” był niewątpliwie budujący swoje imperium medialne Silvio Berlusconi.
FEDERICO FELLINI: Ciao a tutti! - Noce Cabirii
„Noce Cabirii” Federica Felliniego to jeden z najpiękniejszych filmów o ludzkiej potrzebie miłości - tej naiwnej, upartej, czasem wręcz rozpaczliwej, ale nigdy śmiesznej. Grana przez Giuliettę Masinę Cabiria jest kobietą, która raz po raz zostaje upokorzona, oszukana i porzucona, a mimo to nie potrafi całkowicie zrezygnować z wiary, że gdzieś istnieje dla niej lepsze życie. Na co dzień trudzi się ona najstarszym zawodem świata. Fellini patrzy na nią z ogromną czułością: nie jako na ofiarę, lecz jako na kogoś, kto w świecie obrzydliwego cynizmu był w stanie zachować zdumiewającą czystość duchową i zdolność do nadziei.
Rzymskie przedmieścia, nocne ulice, kabarety i procesje religijne tworzą przestrzeń, w której sacrum miesza się z banałem, a marzenie o zbawieniu może pojawić się zarówno w kościele, jak i na pustym placu po kolejnym życiowym rozczarowaniu. Największa siła „Nocy Cabirii” tkwi jednak w twarzy Giulietty Masiny — w jej oczach, uśmiechu, nagłych przejawach dumy i równie nagłych momentach bezbronności.
„Noce Cabirii” przyniosły mistrzowi z Rimini drugiego w karierze Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Co ciekawe, postać Cabirii pojawiła się już wcześniej w filmografii Felliniego, w „Białym szejku” (1952), również w wykonaniu ukochanej przez niego Masiny.
Rzymskie przedmieścia, nocne ulice, kabarety i procesje religijne tworzą przestrzeń, w której sacrum miesza się z banałem, a marzenie o zbawieniu może pojawić się zarówno w kościele, jak i na pustym placu po kolejnym życiowym rozczarowaniu. Największa siła „Nocy Cabirii” tkwi jednak w twarzy Giulietty Masiny — w jej oczach, uśmiechu, nagłych przejawach dumy i równie nagłych momentach bezbronności.
„Noce Cabirii” przyniosły mistrzowi z Rimini drugiego w karierze Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Co ciekawe, postać Cabirii pojawiła się już wcześniej w filmografii Felliniego, w „Białym szejku” (1952), również w wykonaniu ukochanej przez niego Masiny.
FEDERICO FELLINI: Ciao a tutti! - Osiem i pół
Federico Fellini zaprasza widzów do wnętrza swojej wyobraźni - barwnej, pełnej humoru, nostalgii i magii. „Osiem i pół” to portret artysty, który w chwili twórczego kryzysu gubi się między rzeczywistością a marzeniami. Guido (Marcello Mastroianni) szuka pomysłu na swój nowy film, lecz zamiast scenariusza znajduje labirynt wspomnień, kobiet i snów, które układają się w obraz jego własnego życia.
Rakieta, sanatorium, harem, dziecięce zaklęcie „Asa Nisi Masa” i finałowy korowód nie są surrealistycznymi ozdobnikami, lecz elementami autobiograficznego rytuału i próbą uporządkowania chaosu, którego nie da się już rozwiązać fabularnie. W samym filmie Guido wyznaje: „Chciałem zrobić uczciwy film. Bez żadnych kłamstw”. W tym sensie dzieło Felliniego jest zarazem autotematyczne i autobiograficzne: analizuje mechanizmy twórczości, ale też obnaża duchowy, emocjonalny i estetyczny chaos, z którego ta twórczość się rodzi.
Na dużym ekranie „Osiem i pół” zachwyca jeszcze mocniej - monumentalne kadry, znakomita muzyka Nino Roty i charyzma Marcella Mastroianniego sprawiają, że trudno oderwać wzrok. To film, który zachwycił widzów i krytyków na całym świecie, zdobywając najważniejsze nagrody w tym Oscara za Najlepszy nieanglojęzyczny film (wygrywając m.in. z „Nożem w wodzie” debiutującego Romana Polańskiego) i pozostaje do dziś jednym z najważniejszych dzieł o samym procesie tworzenia w całej historii kina. Filmowcy na całym świecie zgodnie wymieniają właśnie ten tytuł jako przykład dzieła, które pozwoliło im zrozumieć na czym polega magia kina i istota zawodu reżysera.
Rakieta, sanatorium, harem, dziecięce zaklęcie „Asa Nisi Masa” i finałowy korowód nie są surrealistycznymi ozdobnikami, lecz elementami autobiograficznego rytuału i próbą uporządkowania chaosu, którego nie da się już rozwiązać fabularnie. W samym filmie Guido wyznaje: „Chciałem zrobić uczciwy film. Bez żadnych kłamstw”. W tym sensie dzieło Felliniego jest zarazem autotematyczne i autobiograficzne: analizuje mechanizmy twórczości, ale też obnaża duchowy, emocjonalny i estetyczny chaos, z którego ta twórczość się rodzi.
Na dużym ekranie „Osiem i pół” zachwyca jeszcze mocniej - monumentalne kadry, znakomita muzyka Nino Roty i charyzma Marcella Mastroianniego sprawiają, że trudno oderwać wzrok. To film, który zachwycił widzów i krytyków na całym świecie, zdobywając najważniejsze nagrody w tym Oscara za Najlepszy nieanglojęzyczny film (wygrywając m.in. z „Nożem w wodzie” debiutującego Romana Polańskiego) i pozostaje do dziś jednym z najważniejszych dzieł o samym procesie tworzenia w całej historii kina. Filmowcy na całym świecie zgodnie wymieniają właśnie ten tytuł jako przykład dzieła, które pozwoliło im zrozumieć na czym polega magia kina i istota zawodu reżysera.
FEDERICO FELLINI: Ciao a tutti! - Słodkie życie
„Słodkie życie” to dzieło, którym Federico Fellini otwiera na oścież drzwi do własnego wielkiego teatru nowoczesności. Stolica Włoch nie jest tu już tylko miastem, lecz labiryntem pragnień, perwersji, plotek, fleszy, procesji i spektakularnych przyjęć. Marcello Rubini (w tej roli Marcello Mastroianni) dryfuje przez kolejne nieprzespane noce i środowiska - arystokratów, gwiazd filmowych, intelektualistów, dziennikarzy, ludzi Kościoła i ludzi skandalu.
Tytułowe „słodkie życie” ma u Felliniego gorzki smak zmęczenia i deziluzji. To nie jest prosta satyra na rozwijającą się wówczas socjetę boomu ekonomicznego, dekadencję ani moralitet o zepsuciu elit. Reżyser pokazuje świat kuszący, piękny i błyszczący, ale podszyty duchową pustką. Słynna scena w fontannie di Trevi ze zjawiskową Anitą Ekberg i Marcello Mastroiannim należy do najbardziej zmysłowych obrazów w historii kina, lecz nawet ona nie prowadzi do spełnienia - jest raczej snem, który rozpływa się o świcie, zanim zdąży stać się czymś prawdziwym.
Film Felliniego zdobył Złotą Palmę w Cannes i na zawsze zmienił język kina i popkultury. To właśnie od nazwiska fotografa Paparazzo wzięło się popularne określenie „paparazzi” - jeden z wielu dowodów na to, jak mocno „Słodkie życie” przeniknęło do naszej codzienności.
Tytułowe „słodkie życie” ma u Felliniego gorzki smak zmęczenia i deziluzji. To nie jest prosta satyra na rozwijającą się wówczas socjetę boomu ekonomicznego, dekadencję ani moralitet o zepsuciu elit. Reżyser pokazuje świat kuszący, piękny i błyszczący, ale podszyty duchową pustką. Słynna scena w fontannie di Trevi ze zjawiskową Anitą Ekberg i Marcello Mastroiannim należy do najbardziej zmysłowych obrazów w historii kina, lecz nawet ona nie prowadzi do spełnienia - jest raczej snem, który rozpływa się o świcie, zanim zdąży stać się czymś prawdziwym.
Film Felliniego zdobył Złotą Palmę w Cannes i na zawsze zmienił język kina i popkultury. To właśnie od nazwiska fotografa Paparazzo wzięło się popularne określenie „paparazzi” - jeden z wielu dowodów na to, jak mocno „Słodkie życie” przeniknęło do naszej codzienności.
FEDERICO FELLINI: Ciao a tutti! - Wałkonie + spotkanie z Francescą Fabbri Fellini
Po seansie spotkanie z Francescą Fabbri Fellini (dziennikarką, autorką książek, reżyserką i chrześnicą samego Federica Felliniego i Giulietty Masiny oraz ambasadorką jego twórczości na świecie!)
„Wałkonie” Federica Felliniego to film, który zaczyna się jak lekka opowieść o paczce próżniaków z prowincjonalnego miasteczka, a po chwili okazuje się jednym z najczulszych portretów młodości, która nie potrafi - albo po prostu nie chce - dorosnąć. Bohaterowie włóczą się po kawiarniach, plażach i salach balowych, uciekając przed pracą, odpowiedzialnością i decyzjami, które mogłyby bezpowrotnie odmienić ich życie. Fellini nie osądza ich jednak surowo. Patrzy na nich z ironią, ale też z melancholią, jakby wiedział, że za każdą maską beztroski kryje się przede wszystkim strach.
W „Wałkoniach” nie trzeba wielkich dramatów, by poczuć ciężar niespełnienia - wystarczy nocny spacer po sennym miasteczku, karnawałowy żart czy spojrzenie granego przez Franca Interlenghiego Moralda, który zaczyna rozumieć, że pozostanie w tym miejscu może być najcichszą formą klęski. Warto zobaczyć ten film właśnie dla tej mieszaniny czułości i goryczy, dla Felliniego jeszcze „ziemskiego”, bliskiego zwykłym ludziom i ich tylko pozornie błahym sprawom.
„Wałkonie” zachwyciły wielu twórców światowego formatu, w tym Martina Scorsesego, który inspirował się dziełem Włocha przy „Ulicach nędzy” (1973). Trudno się dziwić: w obu filmach pulsuje podobna energia grupy młodych mężczyzn, którzy śmiechem zagłuszają lęk przed dorosłością.
Co ciekawe, Federico Fellini obsadził w filmie swojego brata: Riccardo Fellini wciela się w jednego z tytułowych bohaterów.
„Wałkonie” Federica Felliniego to film, który zaczyna się jak lekka opowieść o paczce próżniaków z prowincjonalnego miasteczka, a po chwili okazuje się jednym z najczulszych portretów młodości, która nie potrafi - albo po prostu nie chce - dorosnąć. Bohaterowie włóczą się po kawiarniach, plażach i salach balowych, uciekając przed pracą, odpowiedzialnością i decyzjami, które mogłyby bezpowrotnie odmienić ich życie. Fellini nie osądza ich jednak surowo. Patrzy na nich z ironią, ale też z melancholią, jakby wiedział, że za każdą maską beztroski kryje się przede wszystkim strach.
W „Wałkoniach” nie trzeba wielkich dramatów, by poczuć ciężar niespełnienia - wystarczy nocny spacer po sennym miasteczku, karnawałowy żart czy spojrzenie granego przez Franca Interlenghiego Moralda, który zaczyna rozumieć, że pozostanie w tym miejscu może być najcichszą formą klęski. Warto zobaczyć ten film właśnie dla tej mieszaniny czułości i goryczy, dla Felliniego jeszcze „ziemskiego”, bliskiego zwykłym ludziom i ich tylko pozornie błahym sprawom.
„Wałkonie” zachwyciły wielu twórców światowego formatu, w tym Martina Scorsesego, który inspirował się dziełem Włocha przy „Ulicach nędzy” (1973). Trudno się dziwić: w obu filmach pulsuje podobna energia grupy młodych mężczyzn, którzy śmiechem zagłuszają lęk przed dorosłością.
Co ciekawe, Federico Fellini obsadził w filmie swojego brata: Riccardo Fellini wciela się w jednego z tytułowych bohaterów.
Filmowy Klub Seniora - Rodzina do wynajęcia
Osadzona we współczesnym Tokio Rodzina do wynajęcia opowiada poruszającą historię amerykańskiego aktora (Brendan Fraser), który trafia na niecodzienne zajęcie. Rozpoczyna pracę w japońskiej agencji oferującej usługi tzw. „rodziny do wynajęcia”.
W zależności od zlecenia wciela się w różne zastępcze role, by wypełnić lukę w życiu obcych osób. Stopniowo zanurza się w ich codziennych emocjach i doświadczeniach. Z czasem między nim a klientami zaczynają rodzić się autentyczne więzi, a granica między światem udawanym a prawdziwym coraz bardziej się rozmywa. W obliczu etycznych dylematów swojej nowej profesji bohater na nowo odkrywa sens życia, poczucie przynależności i subtelne piękno płynące z ludzkich relacji.
W zależności od zlecenia wciela się w różne zastępcze role, by wypełnić lukę w życiu obcych osób. Stopniowo zanurza się w ich codziennych emocjach i doświadczeniach. Z czasem między nim a klientami zaczynają rodzić się autentyczne więzi, a granica między światem udawanym a prawdziwym coraz bardziej się rozmywa. W obliczu etycznych dylematów swojej nowej profesji bohater na nowo odkrywa sens życia, poczucie przynależności i subtelne piękno płynące z ludzkich relacji.
FILMY Z LEKTOREM - Bulion i inne namiętności
Czy namiętność może mieć smak? Wietnamsko-francuski reżyser Tran Anh Hung („Rykszarz", „Zapach zielonej papai") udowadnia, że zdecydowanie tak! „Bulion i inne namiętności" (nagroda za reżyserię na festiwalu w Cannes) wciąga w świat doskonałej francuskiej kuchni, ale przede wszystkim w zmysłowy sposób pokazuje, że poprzez potrawy, smaki i aromaty można wyrazić najgłębsze uczucia.
Bohaterami osadzonego w drugiej połowie XIX wieku filmu są znakomita kucharka Eugénie (Juliette Binoche) i znany smakosz, gastronom Dodin (Benoît Magimel). Od 20 lat razem gotują, tworzą przepisy i wydają wielkie przyjęcia. Rozmawiają ze sobą głównie za pośrednictwem potraw, przygotowując wspaniałe buliony, sosy, przepiórki, turboty, warzywa z własnego ogrodu czy spektakularne desery. Świat, który wspólnie tworzą, pomaga im przetrwać najtrudniejsze życiowe momenty, a ich relacja przez lata ewoluuje.
Tran Anh Hung, luźno opierając scenariusz na powieści Marcela Rouffa i inspirując się autentyczną postacią Anthelme'a Brillata-Savarina, łączy romans z poetyckim kinem kulinarnym. Udowadnia również, że kino może oddawać niezwykły smak i aromat potraw, tak aby widz mógł rozkoszować się każdym ujęciem. Za oprawę kulinarną „Bulionu i innych namiętności" odpowiada Pierre Gagnaire, słynny francuski szef kuchni. Od czasów „Uczty Babette" nie było w kinach tak smakowitego filmu. Bon appetit!
Bohaterami osadzonego w drugiej połowie XIX wieku filmu są znakomita kucharka Eugénie (Juliette Binoche) i znany smakosz, gastronom Dodin (Benoît Magimel). Od 20 lat razem gotują, tworzą przepisy i wydają wielkie przyjęcia. Rozmawiają ze sobą głównie za pośrednictwem potraw, przygotowując wspaniałe buliony, sosy, przepiórki, turboty, warzywa z własnego ogrodu czy spektakularne desery. Świat, który wspólnie tworzą, pomaga im przetrwać najtrudniejsze życiowe momenty, a ich relacja przez lata ewoluuje.
Tran Anh Hung, luźno opierając scenariusz na powieści Marcela Rouffa i inspirując się autentyczną postacią Anthelme'a Brillata-Savarina, łączy romans z poetyckim kinem kulinarnym. Udowadnia również, że kino może oddawać niezwykły smak i aromat potraw, tak aby widz mógł rozkoszować się każdym ujęciem. Za oprawę kulinarną „Bulionu i innych namiętności" odpowiada Pierre Gagnaire, słynny francuski szef kuchni. Od czasów „Uczty Babette" nie było w kinach tak smakowitego filmu. Bon appetit!
KOK - Razem czy osobno
Alessandra i Valerio nie mogliby bardziej się od siebie różnić. Ona jest błyskotliwą i lubianą nauczycielką liceum, wolną i niezależną. On, czterdziestolatek, właśnie został dyrektorem tego liceum. Jest wyluzowany, ale jednocześnie surowy i przywiązany do tradycji.
Ich drogi krzyżują się przypadkiem w tramwaju: to niefortunne zderzenie sprawia, że między nimi z miejsca zaczyna iskrzyć. Błyskawiczna namiętność, porywająca noc. Ale najlepsze dopiero przed nimi. Następnego dnia zdają sobie sprawę, że pracują w tej samej szkole i muszą zmierzyć się z zupełnie nieoczekiwaną sytuacją, która zmusi ich do konfrontacji. Czy zagorzała feministka i nieświadomy szowinista zdołają znaleźć wspólny język?
Ich drogi krzyżują się przypadkiem w tramwaju: to niefortunne zderzenie sprawia, że między nimi z miejsca zaczyna iskrzyć. Błyskawiczna namiętność, porywająca noc. Ale najlepsze dopiero przed nimi. Następnego dnia zdają sobie sprawę, że pracują w tej samej szkole i muszą zmierzyć się z zupełnie nieoczekiwaną sytuacją, która zmusi ich do konfrontacji. Czy zagorzała feministka i nieświadomy szowinista zdołają znaleźć wspólny język?
La Grazia
„La Grazia" to mistrzowsko skonstruowana i głęboko poruszająca opowieść z nagrodzoną w Wenecji, wybitną rolą Toniego Servillo. Laureat Oscara Paolo Sorrentino, twórca „Wielkiego piękna" i „Młodości", powraca z przewrotną, pełną subtelnego humoru historią o dylematach i uczuciach, które nie dają spokoju. O tym, jak pod ciężarem odpowiedzialności odnaleźć lekkość i drogę do wewnętrznej harmonii.
Mężczyzna, który mimo upływu lat wciąż nie potrafi wybaczyć zmarłej żonie zdrady. Ojciec, który nie umie odnaleźć drogi do swojej córki. Powszechnie szanowany mąż stanu, na którego barkach spoczywa nie tylko los całego kraju, ale i życie dwojga skazanych na dożywocie. Wreszcie pełen sprzeczności człowiek, który nie potrafi wybaczyć sobie ani innym i wciąż zadaje pytanie: do kogo należą nasze dni?
Toni Servillo w filmie „La Grazia" wciela się w wielowymiarową i fascynującą postać uwielbianego przez miliony prezydenta, w którego rękach znajduje się prawo łaski. U schyłku swojej kadencji staje on przed dylematem, która zbrodnia zasługuje na wybaczenie: brutalny akt miłosierdzia czy morderstwo z miłości? W swoim niepodrabialnym stylu Sorrentino udowadnia, że nawet znając siebie, możemy w każdej chwili podjąć decyzję, która zaskoczy nas samych – i przyniesie wewnętrzną wolność.
Mężczyzna, który mimo upływu lat wciąż nie potrafi wybaczyć zmarłej żonie zdrady. Ojciec, który nie umie odnaleźć drogi do swojej córki. Powszechnie szanowany mąż stanu, na którego barkach spoczywa nie tylko los całego kraju, ale i życie dwojga skazanych na dożywocie. Wreszcie pełen sprzeczności człowiek, który nie potrafi wybaczyć sobie ani innym i wciąż zadaje pytanie: do kogo należą nasze dni?
Toni Servillo w filmie „La Grazia" wciela się w wielowymiarową i fascynującą postać uwielbianego przez miliony prezydenta, w którego rękach znajduje się prawo łaski. U schyłku swojej kadencji staje on przed dylematem, która zbrodnia zasługuje na wybaczenie: brutalny akt miłosierdzia czy morderstwo z miłości? W swoim niepodrabialnym stylu Sorrentino udowadnia, że nawet znając siebie, możemy w każdej chwili podjąć decyzję, która zaskoczy nas samych – i przyniesie wewnętrzną wolność.
Lekcje Filmowe - Metropolis
Seans z muzyką na żywo
„Metropolis” to jeden z najdroższych filmów w dziejach kina niemego: wizja świata przyszłości inspirowana widokiem Nowego Jorku, wsparta momentalnymi dekoracjami budowli, wnętrz przemysłowych i podziemi. Zadziwia inscenizacyjny rozmach, mający w zamiarze Fritza Langa przyćmić produkcje amerykańskie. Na uwagę zasługują wynalezione na potrzeby „Metropolis” – i stosowane do dziś – efekty specjalne, zwłaszcza tzw. proces Schüfftana, polegający na zastosowaniu systemu luster, umożliwiający korzystanie z miniaturowych dekoracji jako tła do scen aktorskich. Efekty wpisują się w koncepcję teatru ekspresjonistycznego, z którego doświadczeń Lang chętnie korzystał.
Sercem tego klasyka kina niemego jest futurystyczne, tytułowe miasto „Metropolis”. Jego twórca, Joh Fredersen, jako „mózg” miasta, dzierży stery władzy ze swojej „Nowej Wieży Babel”, sprawując absolutną kontrolę. Dla Fredersena ludzie są jedynie trybikami w maszynie, „rękami” mającymi udoskonalać i podtrzymywać jego dzieło. Ludność Metropolis żyje w ściśle podzielonym społeczeństwie klasowym: robotnicy harują pod miastem, mieszkając w podziemnych, masowych domach, pozbawionych światła słonecznego i radości. Bogaci i wpływowi mieszkają wysoko nad powierzchnią Metropolis, a ich synowie również żyją w swego rodzaju oddzielnym mieście, z „Domem Synów”, uniwersytetami, gigantycznym stadionem i rajskimi „Wiecznymi Ogrodami”, gdzie najpiękniejsze dziewczęta są „hodowane” niczym drogocenne kwiaty. Freder, jedyny syn Joh Fredersena, również mieszka w „Domu Synów”. Ale pewnego dnia Freder postanawia zejść do robotniczego miasteczka, aby odnaleźć anielską Marię, która daje robotnikom nadzieję swoimi kazaniami o miłości i bezklasowości.
Filmowy klasyk w najnowszej wersji, zrekonstruowany z odnalezionymi scenami które wydawały się do niedawna zaginione.
Przed seansem rozmowa - prof. Ryszarda Nakoniecznego oraz Mariusza Ciszewskiego.
Muzyka: Marcin Pukaluk (kompozytor, multiinstrumentalista, performer)
„Metropolis” to jeden z najdroższych filmów w dziejach kina niemego: wizja świata przyszłości inspirowana widokiem Nowego Jorku, wsparta momentalnymi dekoracjami budowli, wnętrz przemysłowych i podziemi. Zadziwia inscenizacyjny rozmach, mający w zamiarze Fritza Langa przyćmić produkcje amerykańskie. Na uwagę zasługują wynalezione na potrzeby „Metropolis” – i stosowane do dziś – efekty specjalne, zwłaszcza tzw. proces Schüfftana, polegający na zastosowaniu systemu luster, umożliwiający korzystanie z miniaturowych dekoracji jako tła do scen aktorskich. Efekty wpisują się w koncepcję teatru ekspresjonistycznego, z którego doświadczeń Lang chętnie korzystał.
Sercem tego klasyka kina niemego jest futurystyczne, tytułowe miasto „Metropolis”. Jego twórca, Joh Fredersen, jako „mózg” miasta, dzierży stery władzy ze swojej „Nowej Wieży Babel”, sprawując absolutną kontrolę. Dla Fredersena ludzie są jedynie trybikami w maszynie, „rękami” mającymi udoskonalać i podtrzymywać jego dzieło. Ludność Metropolis żyje w ściśle podzielonym społeczeństwie klasowym: robotnicy harują pod miastem, mieszkając w podziemnych, masowych domach, pozbawionych światła słonecznego i radości. Bogaci i wpływowi mieszkają wysoko nad powierzchnią Metropolis, a ich synowie również żyją w swego rodzaju oddzielnym mieście, z „Domem Synów”, uniwersytetami, gigantycznym stadionem i rajskimi „Wiecznymi Ogrodami”, gdzie najpiękniejsze dziewczęta są „hodowane” niczym drogocenne kwiaty. Freder, jedyny syn Joh Fredersena, również mieszka w „Domu Synów”. Ale pewnego dnia Freder postanawia zejść do robotniczego miasteczka, aby odnaleźć anielską Marię, która daje robotnikom nadzieję swoimi kazaniami o miłości i bezklasowości.
Filmowy klasyk w najnowszej wersji, zrekonstruowany z odnalezionymi scenami które wydawały się do niedawna zaginione.
Przed seansem rozmowa - prof. Ryszarda Nakoniecznego oraz Mariusza Ciszewskiego.
Muzyka: Marcin Pukaluk (kompozytor, multiinstrumentalista, performer)
Lot nad kukułczym gniazdem - PONOWNIE NA WIELKIM EKRANIE
Powrót nagrodzonego 5 Oscarami® arcydzieła Miloša Formana z okazji 50. rocznicy premiery
Są buntownicy. I jest McMurphy.
Rok 1963, Oregon. Do szpitala psychiatrycznego trafia Randle McMurphy (Jack Nicholson): cwaniak, nonkonformista i charyzmatyczny mąciwoda, który udaje chorobę psychiczną, by uniknąć więzienia. Wkrótce okazuje się, że instytucja pod nadzorem lodowatej siostry Ratched (Louise Fletcher) może być jeszcze bardziej opresyjna. Wraz z grupą przestraszonych pacjentów, McMurphy dokonuje w szpitalu cichej rewolucji.
Adaptacja słynnej powieści Kena Keseya to gorący krzyk sprzeciwu, porywające studium charakterów oraz genialna historia buntu, który jest nam potrzebny jak powietrze. Zdobywca 5 Oscarów – za najlepszy film, reżyserię, scenariusz i dla dwojga odtwórców głównych ról – „Lot nad kukułczym gniazdem” to jedno z arcydzieł amerykańskiego kina lat 70.: dekady, w której społeczny gniew rozpalał twórczą wyobraźnię najlepszych amerykańskich reżyserów. Dzięki oszałamiającemu sukcesowi „Lotu…” Miloš Forman, przybysz z Europy Wschodniej, trafił na hollywoodzki szczyt. Pozostał na nim do końca swojej kariery.
Zobaczcie Jacka Nicholsona w jego najlepszej roli i odwiedźcie pacjentów, którzy rzucają wyzwanie bezwzględnemu systemowi.
Są buntownicy. I jest McMurphy.
Rok 1963, Oregon. Do szpitala psychiatrycznego trafia Randle McMurphy (Jack Nicholson): cwaniak, nonkonformista i charyzmatyczny mąciwoda, który udaje chorobę psychiczną, by uniknąć więzienia. Wkrótce okazuje się, że instytucja pod nadzorem lodowatej siostry Ratched (Louise Fletcher) może być jeszcze bardziej opresyjna. Wraz z grupą przestraszonych pacjentów, McMurphy dokonuje w szpitalu cichej rewolucji.
Adaptacja słynnej powieści Kena Keseya to gorący krzyk sprzeciwu, porywające studium charakterów oraz genialna historia buntu, który jest nam potrzebny jak powietrze. Zdobywca 5 Oscarów – za najlepszy film, reżyserię, scenariusz i dla dwojga odtwórców głównych ról – „Lot nad kukułczym gniazdem” to jedno z arcydzieł amerykańskiego kina lat 70.: dekady, w której społeczny gniew rozpalał twórczą wyobraźnię najlepszych amerykańskich reżyserów. Dzięki oszałamiającemu sukcesowi „Lotu…” Miloš Forman, przybysz z Europy Wschodniej, trafił na hollywoodzki szczyt. Pozostał na nim do końca swojej kariery.
Zobaczcie Jacka Nicholsona w jego najlepszej roli i odwiedźcie pacjentów, którzy rzucają wyzwanie bezwzględnemu systemowi.
Metropolis - W BLASKU EKRANU
Seans z muzyką na żywo
Temat: Wizje przyszłości. Miasta przyjazne mieszkańcom.
Wprowadzenie: prof. Ryszard Nakonieczny
Muzyka: Paweł Gwóźdź (piano)
„Metropolis” to jeden z najdroższych filmów w dziejach kina niemego: wizja świata przyszłości inspirowana widokiem Nowego Jorku, wsparta momentalnymi dekoracjami budowli, wnętrz przemysłowych i podziemi. Zadziwia inscenizacyjny rozmach, mający w zamiarze Fritza Langa przyćmić produkcje amerykańskie. Na uwagę zasługują wynalezione na potrzeby „Metropolis” – i stosowane do dziś – efekty specjalne, zwłaszcza tzw. proces Schüfftana, polegający na zastosowaniu systemu luster, umożliwiający korzystanie z miniaturowych dekoracji jako tła do scen aktorskich. Efekty wpisują się w koncepcję teatru ekspresjonistycznego, z którego doświadczeń Lang chętnie korzystał.
Sercem tego klasyka kina niemego jest futurystyczne, tytułowe miasto „Metropolis”. Jego twórca, Joh Fredersen, jako „mózg” miasta, dzierży stery władzy ze swojej „Nowej Wieży Babel”, sprawując absolutną kontrolę. Dla Fredersena ludzie są jedynie trybikami w maszynie, „rękami” mającymi udoskonalać i podtrzymywać jego dzieło. Ludność Metropolis żyje w ściśle podzielonym społeczeństwie klasowym: robotnicy harują pod miastem, mieszkając w podziemnych, masowych domach, pozbawionych światła słonecznego i radości. Bogaci i wpływowi mieszkają wysoko nad powierzchnią Metropolis, a ich synowie również żyją w swego rodzaju oddzielnym mieście, z „Domem Synów”, uniwersytetami, gigantycznym stadionem i rajskimi „Wiecznymi Ogrodami”, gdzie najpiękniejsze dziewczęta są „hodowane” niczym drogocenne kwiaty. Freder, jedyny syn Joh Fredersena, również mieszka w „Domu Synów”. Ale pewnego dnia Freder postanawia zejść do robotniczego miasteczka, aby odnaleźć anielską Marię, która daje robotnikom nadzieję swoimi kazaniami o miłości i bezklasowości.
Filmowy klasyk w najnowszej wersji, zrekonstruowany z odnalezionymi scenami które wydawały się do niedawna zaginione.
Temat: Wizje przyszłości. Miasta przyjazne mieszkańcom.
Wprowadzenie: prof. Ryszard Nakonieczny
Muzyka: Paweł Gwóźdź (piano)
„Metropolis” to jeden z najdroższych filmów w dziejach kina niemego: wizja świata przyszłości inspirowana widokiem Nowego Jorku, wsparta momentalnymi dekoracjami budowli, wnętrz przemysłowych i podziemi. Zadziwia inscenizacyjny rozmach, mający w zamiarze Fritza Langa przyćmić produkcje amerykańskie. Na uwagę zasługują wynalezione na potrzeby „Metropolis” – i stosowane do dziś – efekty specjalne, zwłaszcza tzw. proces Schüfftana, polegający na zastosowaniu systemu luster, umożliwiający korzystanie z miniaturowych dekoracji jako tła do scen aktorskich. Efekty wpisują się w koncepcję teatru ekspresjonistycznego, z którego doświadczeń Lang chętnie korzystał.
Sercem tego klasyka kina niemego jest futurystyczne, tytułowe miasto „Metropolis”. Jego twórca, Joh Fredersen, jako „mózg” miasta, dzierży stery władzy ze swojej „Nowej Wieży Babel”, sprawując absolutną kontrolę. Dla Fredersena ludzie są jedynie trybikami w maszynie, „rękami” mającymi udoskonalać i podtrzymywać jego dzieło. Ludność Metropolis żyje w ściśle podzielonym społeczeństwie klasowym: robotnicy harują pod miastem, mieszkając w podziemnych, masowych domach, pozbawionych światła słonecznego i radości. Bogaci i wpływowi mieszkają wysoko nad powierzchnią Metropolis, a ich synowie również żyją w swego rodzaju oddzielnym mieście, z „Domem Synów”, uniwersytetami, gigantycznym stadionem i rajskimi „Wiecznymi Ogrodami”, gdzie najpiękniejsze dziewczęta są „hodowane” niczym drogocenne kwiaty. Freder, jedyny syn Joh Fredersena, również mieszka w „Domu Synów”. Ale pewnego dnia Freder postanawia zejść do robotniczego miasteczka, aby odnaleźć anielską Marię, która daje robotnikom nadzieję swoimi kazaniami o miłości i bezklasowości.
Filmowy klasyk w najnowszej wersji, zrekonstruowany z odnalezionymi scenami które wydawały się do niedawna zaginione.
Milcząca przyjaciółka
Czy można zaprzyjaźnić się z drzewem i dzięki temu zmienić swoje życie?
W nagrodzonym na festiwalu w Wenecji filmie Ildikó Enyedi („Dusza i ciało”) to pytanie staje się początkiem hipnotyzującej, pełnej emocji podróży. „Milcząca przyjaciółka” zaprasza do świata, w którym ludzie potrafią nawiązać głębokie relacje z naturą i komunikować się z nią poza słowami. To film-medytacja, który otula spokojem i napełnia mocą.
W sercu uniwersyteckiego ogrodu botanicznego rośnie okazały miłorząb japoński (gingko biloba), który na przestrzeni wieku staje się niemym świadkiem i uczestnikiem historii trojga nieznajomych. Zdeterminowana dziewczyna walczy o miejsce na wydziale botaniki, szukając w cieniu drzewa schronienia przed uprzedzeniami zdominowanego przez mężczyzn świata nauki. Samotny student, który nigdy nie zwracał uwagi na rośliny, w jego milczącej obecności odnajduje punkt oparcia po życiowym zawirowaniu. Neurolog z Hong-Kongu (w tej roli znany z filmów Wonga Kar-Waia Tony Leung) pod wpływem kontaktu z drzewem zaczyna kwestionować swoje naukowe przekonania, odkrywając głęboką więź między tym, co widzialne, a tym, co nieuchwytne.
„Milcząca przyjaciółka” to film, który koi, inspiruje i otwiera oczy na to, co na co dzień umyka naszej uwadze. Pozwala zanurzyć się w opowieści pełnej spokoju, piękna i emocjonalnej głębi, która przypomina, jak potężny wpływ ma na nas kontakt z przyrodą. To poruszająca historia o więziach, które przekraczają granice ludzkiego rozumienia – i o tym, że czasem najwierniejszego przyjaciela możemy znaleźć tam, gdzie najmniej się tego spodziewamy.
W nagrodzonym na festiwalu w Wenecji filmie Ildikó Enyedi („Dusza i ciało”) to pytanie staje się początkiem hipnotyzującej, pełnej emocji podróży. „Milcząca przyjaciółka” zaprasza do świata, w którym ludzie potrafią nawiązać głębokie relacje z naturą i komunikować się z nią poza słowami. To film-medytacja, który otula spokojem i napełnia mocą.
W sercu uniwersyteckiego ogrodu botanicznego rośnie okazały miłorząb japoński (gingko biloba), który na przestrzeni wieku staje się niemym świadkiem i uczestnikiem historii trojga nieznajomych. Zdeterminowana dziewczyna walczy o miejsce na wydziale botaniki, szukając w cieniu drzewa schronienia przed uprzedzeniami zdominowanego przez mężczyzn świata nauki. Samotny student, który nigdy nie zwracał uwagi na rośliny, w jego milczącej obecności odnajduje punkt oparcia po życiowym zawirowaniu. Neurolog z Hong-Kongu (w tej roli znany z filmów Wonga Kar-Waia Tony Leung) pod wpływem kontaktu z drzewem zaczyna kwestionować swoje naukowe przekonania, odkrywając głęboką więź między tym, co widzialne, a tym, co nieuchwytne.
„Milcząca przyjaciółka” to film, który koi, inspiruje i otwiera oczy na to, co na co dzień umyka naszej uwadze. Pozwala zanurzyć się w opowieści pełnej spokoju, piękna i emocjonalnej głębi, która przypomina, jak potężny wpływ ma na nas kontakt z przyrodą. To poruszająca historia o więziach, które przekraczają granice ludzkiego rozumienia – i o tym, że czasem najwierniejszego przyjaciela możemy znaleźć tam, gdzie najmniej się tego spodziewamy.
Ostatnia sesja w Paryżu
Lilian (laureatka Oscara Jodie Foster) jest cenioną psychiatrą prowadzącą własną praktykę w Paryżu. Jej uporządkowany świat zaczyna się rozpadać po nagłej śmierci wieloletniej pacjentki. Czy było to samobójstwo, morderstwo, a może tragiczna pomyłka lekarska? Dręczona wątpliwościami i poczuciem winy Lilian rozpoczyna prywatne śledztwo, wciągając w nie byłego męża (Daniel Auteuil).
Pożegnalna trasa koncertowa Lecha Janerki
Zapraszamy na koncert podczas pożegnalnej trasy Lecha Janerki!
Będzie to spotkanie z muzyką jednego z najbardziej niepokornych twórców polskiej sceny – pełne refleksji, charakterystycznego humoru i niepowtarzalnej atmosfery. Artysta zaprezentuje najważniejsze utwory ze swojej wieloletniej kariery.
Skład zespołu:
Bożena Janerka
Lech Janerka
Michał Mioduszewski
Bartosz Straburzyński
Lech Janerka - jedna z najbardziej oryginalnych i niezależnych postaci polskiej muzyki rockowej. Kompozytor, basista, wokalista i autor tekstów, który od ponad czterech dekad konsekwentnie idzie własną drogą. Artysta związany z Wrocławiem, gdzie się urodził i gdzie rozpoczęła się jego muzyczna historia.
Na przełomie lat 70. i 80 założył legendarny zespół Klaus Mitffoch. Jedyny album grupy – uznany dziś za jedną z najważniejszych płyt w historii polskiego rocka – na trwałe zapisał się w historii muzyki. Po rozwiązaniu zespołu Janerka rozpoczął działalność solową, wydając w 1986 roku album „Historia podwodna”. Od tego momentu konsekwentnie buduje własny, niepowtarzalny język muzyczny, łączący rock, elektronikę i nieoczywiste rozwiązania brzmieniowe z charakterystycznymi, pełnymi ironii i neologizmów tekstami.
Na swoim koncie ma wiele ważnych albumów, w tym „Ur”, „Bruhaha”, „Dobranoc”, „Fiu Fiu”, „Plagiaty” oraz wydany po latach przerwy album „Gipsowy odlew falsyfikatu”. Wiele utworów artysty – takich jak „Konstytucje”, „Ta zabawa nie jest dla dziewczynek”, „Jezu jak się cieszę”, „Rower” czy „Strzeż się” – na stałe weszło do kanonu polskiej muzyki.
W 2023 roku, po ukazaniu się długo wyczekiwanej (18 lat) płyty artysty "Gipsowy odlew falsyfikatu”, wydawało się, że za chwilę powstanie kolejna i że nastąpi powrót do koncertowania.
Ten refleksyjny album został bardzo ciepło przyjęty przez fanów i krytyków, m.in. wyróżniono go jako polską płytę roku w redakcyjnych plebiscytach "Polityki", "Gazety Wyborczej” i „Onetu”, otrzymał również 5 Fryderyków.
Ale Lech Janerka postanowił zakończyć w tym roku działania koncertowe...
Będzie to spotkanie z muzyką jednego z najbardziej niepokornych twórców polskiej sceny – pełne refleksji, charakterystycznego humoru i niepowtarzalnej atmosfery. Artysta zaprezentuje najważniejsze utwory ze swojej wieloletniej kariery.
Skład zespołu:
Bożena Janerka
Lech Janerka
Michał Mioduszewski
Bartosz Straburzyński
Lech Janerka - jedna z najbardziej oryginalnych i niezależnych postaci polskiej muzyki rockowej. Kompozytor, basista, wokalista i autor tekstów, który od ponad czterech dekad konsekwentnie idzie własną drogą. Artysta związany z Wrocławiem, gdzie się urodził i gdzie rozpoczęła się jego muzyczna historia.
Na przełomie lat 70. i 80 założył legendarny zespół Klaus Mitffoch. Jedyny album grupy – uznany dziś za jedną z najważniejszych płyt w historii polskiego rocka – na trwałe zapisał się w historii muzyki. Po rozwiązaniu zespołu Janerka rozpoczął działalność solową, wydając w 1986 roku album „Historia podwodna”. Od tego momentu konsekwentnie buduje własny, niepowtarzalny język muzyczny, łączący rock, elektronikę i nieoczywiste rozwiązania brzmieniowe z charakterystycznymi, pełnymi ironii i neologizmów tekstami.
Na swoim koncie ma wiele ważnych albumów, w tym „Ur”, „Bruhaha”, „Dobranoc”, „Fiu Fiu”, „Plagiaty” oraz wydany po latach przerwy album „Gipsowy odlew falsyfikatu”. Wiele utworów artysty – takich jak „Konstytucje”, „Ta zabawa nie jest dla dziewczynek”, „Jezu jak się cieszę”, „Rower” czy „Strzeż się” – na stałe weszło do kanonu polskiej muzyki.
W 2023 roku, po ukazaniu się długo wyczekiwanej (18 lat) płyty artysty "Gipsowy odlew falsyfikatu”, wydawało się, że za chwilę powstanie kolejna i że nastąpi powrót do koncertowania.
Ten refleksyjny album został bardzo ciepło przyjęty przez fanów i krytyków, m.in. wyróżniono go jako polską płytę roku w redakcyjnych plebiscytach "Polityki", "Gazety Wyborczej” i „Onetu”, otrzymał również 5 Fryderyków.
Ale Lech Janerka postanowił zakończyć w tym roku działania koncertowe...
Rialto DOCumentalnie - Znaki Pana Śliwki
Przed seansem prelekcja profesor Justyny Szklarczyk-Lauer (Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach).
Wbrew oczekiwaniom rodziny Karol Śliwka opuszcza wieś i zaczyna studia artystyczne w Warszawie. Postanawia zająć się projektowaniem znaków graficznych. Swoimi pracami wypełnia komunistyczną Polskę i definiuje wizualny krajobraz kraju. Jego znaki nie wiszą w galeriach, ale są obecne w polskich domach, na polskich ulicach, w instytucjach i zakładach pracy. Jednocześnie prowadzi zwyczajne życie rodzinne, które przez lata z pasją dokumentuje. Ten niezwykle utalentowany twórca, do dziś uważany jest za jednego z najważniejszych projektantów znaków na świecie.
Film “Znaki Pana Śliwki” to kalejdoskop materiałów archiwalnych, wspomnień odsłaniających fascynujący portret człowieka i epoki, wędrówka przez zmieniającą się Polskę. Film dokumentalny „Znaki Pana Śliwki” to debiut pełnometrażowy Urszuli Morgi i Bartosza Mikołajczyka, którego światowa premiera odbędzie się podczas 41 edycji Warszawskiego Festiwalu Filmowego. To niezwykła okazja, by po raz pierwszy zobaczyć obraz, który przybliża postać kultowego projektanta znaków graficznych - Karola Śliwki. Twórcy sięgnęli po unikatowe materiały archiwalne oraz prywatne nagrania wideo, które bohater latami rejestrował.
Twórcy o filmie:,, Urodziliśmy się w latach 70., w Polsce, która w naszych oczach jawiła się jako szara i pozbawiona wyrazu. Naszą estetykę kształtowaliśmy zapatrzeni w barwny, wymarzony Zachód. Z czasem jednak odkryliśmy niezwykłe bogactwo polskiego projektowania, a wśród niego, prace Karola Śliwki. Jego historia natychmiast nas zafascynowała. Zaczynając pracę nad filmem, nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak niewiele czasu nam pozostało. Kiedy w 2018 roku Karol Śliwka zmarł, stanęliśmy przed pytaniem: czy ten projekt w ogóle ma szansę powstać? Okazało się jednak, że poszukiwanie materiałów o artyście stało się samą w sobie fascynującą przygodą. Przez siedem lat, dzięki niezwykłemu wsparciu rodziny i przyjaciół Karola Śliwki oraz fundacji dbającej o jego spuściznę, udało nam się zgromadzić imponujący zbiór dokumentujący jego życie i twórczość. Na każdym etapie pracy nie tylko odkrywaliśmy nowe ślady, ale też nasze spojrzenie na Śliwkę, jako artystę i człowieka, nieustannie ewoluowało. Ta opowieść zafascynowała nas przede wszystkim dlatego, że tak wybitne projekty nie narodziły się z akademickiej katedry. Stworzył je chłopak ze wsi, który jeszcze w czasie II wojny światowej zbierał papierki po cukierkach, zachwycony ich designem. Śliwka, wiedziony swoim marzeniem, postanowił wbrew wszelkim przeciwnościom losu zostać grafikiem. Dla nas jego droga to nie tylko historia wybitnego projektanta. To także opowieść o determinacji i odwadze, by pozostać wiernym marzeniom oraz o tym, co naprawdę nadaje życiu sens. Pracę nad filmem potraktowaliśmy więc jako osobistą misję – ocalenie jego historii od zapomnienia."
Justyna Szklarczyk-Lauer
Jest autorką znaków graficznych, systemów identyfikacji wizualnej, kalendarzy, plakatów, layoutów publikacji, stron internetowych oraz prezentacji multimedialnych. Specjalizuje się w projektowaniu informacji wizualnej.
Od wielu lat związana z Akademią Sztuk Pięknych, gdzie od 2017 roku pełni funkcję profesora nadzwyczajnego w Katedrze Projektowania Graficznego, w Pracowni Informacji Wizualnej. Współpracowała z licznymi uczelniami; od 2019 roku pracuje również w Studiu Projektowania Graficznego na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Ostrawskiego.
Od 2024 roku jest kuratorką wydarzenia AGRAFA, odpowiadając za jego warstwę merytoryczną oraz koordynację działań organizacyjnych, w tym konferencji, przeglądu, wystaw i warsztatów.
Wbrew oczekiwaniom rodziny Karol Śliwka opuszcza wieś i zaczyna studia artystyczne w Warszawie. Postanawia zająć się projektowaniem znaków graficznych. Swoimi pracami wypełnia komunistyczną Polskę i definiuje wizualny krajobraz kraju. Jego znaki nie wiszą w galeriach, ale są obecne w polskich domach, na polskich ulicach, w instytucjach i zakładach pracy. Jednocześnie prowadzi zwyczajne życie rodzinne, które przez lata z pasją dokumentuje. Ten niezwykle utalentowany twórca, do dziś uważany jest za jednego z najważniejszych projektantów znaków na świecie.
Film “Znaki Pana Śliwki” to kalejdoskop materiałów archiwalnych, wspomnień odsłaniających fascynujący portret człowieka i epoki, wędrówka przez zmieniającą się Polskę. Film dokumentalny „Znaki Pana Śliwki” to debiut pełnometrażowy Urszuli Morgi i Bartosza Mikołajczyka, którego światowa premiera odbędzie się podczas 41 edycji Warszawskiego Festiwalu Filmowego. To niezwykła okazja, by po raz pierwszy zobaczyć obraz, który przybliża postać kultowego projektanta znaków graficznych - Karola Śliwki. Twórcy sięgnęli po unikatowe materiały archiwalne oraz prywatne nagrania wideo, które bohater latami rejestrował.
Twórcy o filmie:,, Urodziliśmy się w latach 70., w Polsce, która w naszych oczach jawiła się jako szara i pozbawiona wyrazu. Naszą estetykę kształtowaliśmy zapatrzeni w barwny, wymarzony Zachód. Z czasem jednak odkryliśmy niezwykłe bogactwo polskiego projektowania, a wśród niego, prace Karola Śliwki. Jego historia natychmiast nas zafascynowała. Zaczynając pracę nad filmem, nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak niewiele czasu nam pozostało. Kiedy w 2018 roku Karol Śliwka zmarł, stanęliśmy przed pytaniem: czy ten projekt w ogóle ma szansę powstać? Okazało się jednak, że poszukiwanie materiałów o artyście stało się samą w sobie fascynującą przygodą. Przez siedem lat, dzięki niezwykłemu wsparciu rodziny i przyjaciół Karola Śliwki oraz fundacji dbającej o jego spuściznę, udało nam się zgromadzić imponujący zbiór dokumentujący jego życie i twórczość. Na każdym etapie pracy nie tylko odkrywaliśmy nowe ślady, ale też nasze spojrzenie na Śliwkę, jako artystę i człowieka, nieustannie ewoluowało. Ta opowieść zafascynowała nas przede wszystkim dlatego, że tak wybitne projekty nie narodziły się z akademickiej katedry. Stworzył je chłopak ze wsi, który jeszcze w czasie II wojny światowej zbierał papierki po cukierkach, zachwycony ich designem. Śliwka, wiedziony swoim marzeniem, postanowił wbrew wszelkim przeciwnościom losu zostać grafikiem. Dla nas jego droga to nie tylko historia wybitnego projektanta. To także opowieść o determinacji i odwadze, by pozostać wiernym marzeniom oraz o tym, co naprawdę nadaje życiu sens. Pracę nad filmem potraktowaliśmy więc jako osobistą misję – ocalenie jego historii od zapomnienia."
Justyna Szklarczyk-Lauer
Jest autorką znaków graficznych, systemów identyfikacji wizualnej, kalendarzy, plakatów, layoutów publikacji, stron internetowych oraz prezentacji multimedialnych. Specjalizuje się w projektowaniu informacji wizualnej.
Od wielu lat związana z Akademią Sztuk Pięknych, gdzie od 2017 roku pełni funkcję profesora nadzwyczajnego w Katedrze Projektowania Graficznego, w Pracowni Informacji Wizualnej. Współpracowała z licznymi uczelniami; od 2019 roku pracuje również w Studiu Projektowania Graficznego na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Ostrawskiego.
Od 2024 roku jest kuratorką wydarzenia AGRAFA, odpowiadając za jego warstwę merytoryczną oraz koordynację działań organizacyjnych, w tym konferencji, przeglądu, wystaw i warsztatów.
Wartość sentymentalna
Oscary 2026 - nominacje:
Najlepszy film
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa - Renate Reinsve
Najlepszy aktor drugoplanowy - Stellan Skarsgård
Najlepsza aktorka drugoplanowa - Elle Fanning
Najlepsza aktorka drugoplanowa - Inga Ibsdotter Lilleaas
Najlepszy reżyser - Joachim Trier
Najlepszy scenariusz oryginalny - Eskil Vogt, Joachim Trier
Najlepszy film międzynarodowy - Joachim Trier
Najlepszy montaż - Olivier Bugge Coutté
Nominowany do dziewięciu Oscarów najnowszy film Joachima Triera, reżysera „Najgorszego człowieka na świecie”, z nominowanymi do Oscara w kategoriach aktorskich Renate Reinsve, Stellanem Skarsgårdem, Ingą Ibsdotter Lilleaas i Elle Fanning w rolach głównych. Jeden z najczęściej nagradzanych i najważniejszych filmów tego roku, z muzyką skomponowaną przez polską kompozytorkę Hanię Rani.
Siostry Nora (Renate Reinsve) i Agnes (Inga Ibsdotter Lilleaas) spotykają się ze swoim dawno niewidzianym ojcem, charyzmatycznym, niegdyś wielkim reżyserem filmowym Gustavem (Stellan Skarsgård). Proponuje on Norze, aktorce teatralnej, rolę w swoim najnowszym filmie, który ma być jego powrotem do świata filmu. Gdy dziewczyna odrzuca propozycję, ten zatrudnia młodą gwiazdę Hollywood (Elle Fanning). Teraz siostry muszą poradzić sobie nie tylko ze swoją skomplikowaną sytuacją z ojcem, ale też z amerykańską gwiazdą, która zmienia ich rodzinną dynamikę.
Najlepszy film
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa - Renate Reinsve
Najlepszy aktor drugoplanowy - Stellan Skarsgård
Najlepsza aktorka drugoplanowa - Elle Fanning
Najlepsza aktorka drugoplanowa - Inga Ibsdotter Lilleaas
Najlepszy reżyser - Joachim Trier
Najlepszy scenariusz oryginalny - Eskil Vogt, Joachim Trier
Najlepszy film międzynarodowy - Joachim Trier
Najlepszy montaż - Olivier Bugge Coutté
Nominowany do dziewięciu Oscarów najnowszy film Joachima Triera, reżysera „Najgorszego człowieka na świecie”, z nominowanymi do Oscara w kategoriach aktorskich Renate Reinsve, Stellanem Skarsgårdem, Ingą Ibsdotter Lilleaas i Elle Fanning w rolach głównych. Jeden z najczęściej nagradzanych i najważniejszych filmów tego roku, z muzyką skomponowaną przez polską kompozytorkę Hanię Rani.
Siostry Nora (Renate Reinsve) i Agnes (Inga Ibsdotter Lilleaas) spotykają się ze swoim dawno niewidzianym ojcem, charyzmatycznym, niegdyś wielkim reżyserem filmowym Gustavem (Stellan Skarsgård). Proponuje on Norze, aktorce teatralnej, rolę w swoim najnowszym filmie, który ma być jego powrotem do świata filmu. Gdy dziewczyna odrzuca propozycję, ten zatrudnia młodą gwiazdę Hollywood (Elle Fanning). Teraz siostry muszą poradzić sobie nie tylko ze swoją skomplikowaną sytuacją z ojcem, ale też z amerykańską gwiazdą, która zmienia ich rodzinną dynamikę.
Wielka Sztuka w Kinoteatrze Rialto - Caravaggio. Arcydzieła niepokornego geniusza
Malował świętych z brudem pod paznokciami, ponieważ uważał, że prawdziwa boskość znajduje się w tym, co surowe, realne i najzwyczajniej ludzkie. Takie podejście wymagało od niego odwagi, wymagało też stuprocentowego przekonania. I empatii, którą niewielu artystom przedtem i potem udało się wyrazić tak dobitnie.
Realizacja tego bezprecedensowego filmu zajęła twórcom aż 5 lat. Kamery zabiorą widzów w podróż śladami malarza i jego arcydzieł: od Mediolanu i Rzymu, przez Neapol, aż po Maltę. W filmie zobaczymy niemal wszystkie dzieła mistrza w jakości pozwalającej dostrzec każde pociągnięcie pędzla, a fabularyzowane sceny pomogą zrozumieć osobiste zmagania tego kontrowersyjnego artysty. „Caravaggio. Arcydzieła niepokornego geniusza” to pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników sztuki i... dobrego thrillera.
Caravaggio był reformatorem malarstwa europejskiego przełomu XVI i XVII wieku. W swoich obrazach wyrzekł się piękna ludzkiego ciała, idealizowanego przez malarzy renesansowych. W celu ukazania realizmu wprowadził do swych dzieł ostry światłocień. Malowidła Caravaggia cechuje połączenie fizycznej formy i psychologicznej treści. Jego styl stał się wzorem dla malarzy epoki baroku.
Arcydzieła Caravaggia należą do najbardziej rozpoznawalnych na świecie dzięki mistrzowskiemu operowaniu światłem i niezwykłemu realizmowi. Ten film to jednak nie tylko opowieść o sztuce, ale też śledztwo w sprawie awanturniczego życia i tajemniczej śmierci artysty. Eksperci analizują wskazówki ukryte w jego płótnach, by odkryć prawdę o człowieku, którego talent dorównywał sile jego zmagań z własnymi demonami.
Realizacja tego bezprecedensowego filmu zajęła twórcom aż 5 lat. Kamery zabiorą widzów w podróż śladami malarza i jego arcydzieł: od Mediolanu i Rzymu, przez Neapol, aż po Maltę. W filmie zobaczymy niemal wszystkie dzieła mistrza w jakości pozwalającej dostrzec każde pociągnięcie pędzla, a fabularyzowane sceny pomogą zrozumieć osobiste zmagania tego kontrowersyjnego artysty. „Caravaggio. Arcydzieła niepokornego geniusza” to pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników sztuki i... dobrego thrillera.
Caravaggio był reformatorem malarstwa europejskiego przełomu XVI i XVII wieku. W swoich obrazach wyrzekł się piękna ludzkiego ciała, idealizowanego przez malarzy renesansowych. W celu ukazania realizmu wprowadził do swych dzieł ostry światłocień. Malowidła Caravaggia cechuje połączenie fizycznej formy i psychologicznej treści. Jego styl stał się wzorem dla malarzy epoki baroku.
Arcydzieła Caravaggia należą do najbardziej rozpoznawalnych na świecie dzięki mistrzowskiemu operowaniu światłem i niezwykłemu realizmowi. Ten film to jednak nie tylko opowieść o sztuce, ale też śledztwo w sprawie awanturniczego życia i tajemniczej śmierci artysty. Eksperci analizują wskazówki ukryte w jego płótnach, by odkryć prawdę o człowieku, którego talent dorównywał sile jego zmagań z własnymi demonami.
Wielka Sztuka w Kinoteatrze Rialto - Świt impresjonizmu: Paryż 1874
Impresjonizm to jeden z najważniejszych nurtów w historii sztuki. Dzieła impresjonistów są podziwiane przez miliony widzów odwiedzających muzea i galerie sztuki.
Początki były jednak trudne. Impresjoniści i ich sztuka byli odrzucani przez publiczność. Wszystko zmieniło się w 1874 roku. Pierwsi impresjoniści, „spragnieni niezależności”, dokonali przełomu, organizując własną wystawę poza oficjalnymi kanałami. Narodził się impresjonizm, a świat sztuki zmienił się na zawsze.
Co doprowadziło do pierwszej przełomowej wystawy 150 lat temu? Kim były osobowości, które dzierżyły swoje pędzle w tak radykalny i prowokacyjny sposób? Spektakularna wystawa w Musée d'Orsay pozwala spojrzeć świeżym okiem na tę niezwykłą opowieść o pasji i buncie. Historia nie jest opowiadana przez historyków i kuratorów, ale słowami tych, którzy byli świadkami świtu impresjonizmu: artystów, prasy i mieszkańców Paryża w 1874 roku.
Początki były jednak trudne. Impresjoniści i ich sztuka byli odrzucani przez publiczność. Wszystko zmieniło się w 1874 roku. Pierwsi impresjoniści, „spragnieni niezależności”, dokonali przełomu, organizując własną wystawę poza oficjalnymi kanałami. Narodził się impresjonizm, a świat sztuki zmienił się na zawsze.
Co doprowadziło do pierwszej przełomowej wystawy 150 lat temu? Kim były osobowości, które dzierżyły swoje pędzle w tak radykalny i prowokacyjny sposób? Spektakularna wystawa w Musée d'Orsay pozwala spojrzeć świeżym okiem na tę niezwykłą opowieść o pasji i buncie. Historia nie jest opowiadana przez historyków i kuratorów, ale słowami tych, którzy byli świadkami świtu impresjonizmu: artystów, prasy i mieszkańców Paryża w 1874 roku.
Wielka Sztuka w Kinoteatrze Rialto - Turner & Constable. Przełomowa wystawa
Zapraszamy w filmową podróż do londyńskiego muzeum Tate Britain na najnowszą wystawę z okazji 250. rocznicy urodzin dwóch gigantów brytyjskiego malarstwa. Dokument z cenionej serii „Wystawa w Kinie” prezentuje splecione losy pejzażystów Turnera i Constable’a oraz ich arcydzieła w zbliżeniach niedostępnych dla zwykłego turysty.
Joseph Mallord William Turner (1775–1851) i John Constable (1776–1837) urodzili się w odstępie zaledwie jednego roku, ale artystycznie byli jak ogień i woda. Constable, admirator realizmu, z nostalgią malował sielskie krajobrazy i wyidealizowane miejsca, które kochał. Turner zaś szukał wrażeń, impresji, tworząc nastrojowe wizje, pełne płomiennych zachodów słońca i gwałtownych żywiołów. Jednego uznaje się za arcymistrza pejzażu w stylu tzw. realizmu melancholijnego, a drugiego za prekursora impresjonizmu. Obaj malarze przez całe życie ze sobą rywalizowali, a krytycy tamtych czasów z fascynacją obserwowali to starcie tytanów o skrajnie odmiennych temperamentach.
Przewodnikami po tej fascynującej historii, a zarazem wystawie o tytule „Turner & Constable. Rywale i wizjonerzy”, są wybitni eksperci i kuratorzy z Tate Britain, którzy w przystępny sposób odsłaniają kulisy pracy obu artystów. Twórcy cyklu „Exhibition on Screen” uzyskali ekskluzywny dostęp do prywatnych szkicowników i osobistych przedmiotów Turnera i Constable’a, oferują więc kinowym widzom intymny wgląd w ich życie. Dzięki detalom widocznym w zbliżeniach na wielkim ekranie widzowie mają niepowtarzalną okazję odkryć nieco inne niż powszechnie znane oblicza tych rywalizujących ze sobą artystów.
Joseph Mallord William Turner (1775–1851) i John Constable (1776–1837) urodzili się w odstępie zaledwie jednego roku, ale artystycznie byli jak ogień i woda. Constable, admirator realizmu, z nostalgią malował sielskie krajobrazy i wyidealizowane miejsca, które kochał. Turner zaś szukał wrażeń, impresji, tworząc nastrojowe wizje, pełne płomiennych zachodów słońca i gwałtownych żywiołów. Jednego uznaje się za arcymistrza pejzażu w stylu tzw. realizmu melancholijnego, a drugiego za prekursora impresjonizmu. Obaj malarze przez całe życie ze sobą rywalizowali, a krytycy tamtych czasów z fascynacją obserwowali to starcie tytanów o skrajnie odmiennych temperamentach.
Przewodnikami po tej fascynującej historii, a zarazem wystawie o tytule „Turner & Constable. Rywale i wizjonerzy”, są wybitni eksperci i kuratorzy z Tate Britain, którzy w przystępny sposób odsłaniają kulisy pracy obu artystów. Twórcy cyklu „Exhibition on Screen” uzyskali ekskluzywny dostęp do prywatnych szkicowników i osobistych przedmiotów Turnera i Constable’a, oferują więc kinowym widzom intymny wgląd w ich życie. Dzięki detalom widocznym w zbliżeniach na wielkim ekranie widzowie mają niepowtarzalną okazję odkryć nieco inne niż powszechnie znane oblicza tych rywalizujących ze sobą artystów.
Windą na szafot - 100. rocznica urodzin Milesa Daviesa
Wsłuchaj się w kino.
Specjalne pokazy klasyka światowego kina - „Windą na szafot” oddają hołd największemu w historii artyście jazzowemu - Milesowi Davisowi w 100. rocznicę Jego urodzin.
„Windą na szafot” (1958) Louisa Malle’a nie tylko przetarł szlaki dla francuskiej Nowej Fali, ale zarazem połączył w sposób bezprecedensowy kino z jazzem. Ten stylowy kryminał noir, zyskał nieśmiertelność z wielu powodów, a jednym z nich jest bez wątpienia hipnotyzująca ścieżka dźwiękowa autorstwa samego geniusza jazzu - Milesa Davisa, którego 100. rocznica urodzin przypada dokładnie 26 maja 2026 roku.
Muzyka w tym filmie nie jest tylko tłem; trąbka Davisa staje się niemal wewnętrznym głosem bohaterów, podkreślającym ich samotność i narastający fatalizm ich położenia. Z jej powstaniem wiąże się też jedna z najpiękniejszych legend w historii muzyki. Davis, przebywając akurat w Paryżu, przygotował oprawę muzyczną w ciągu zaledwie jednej nocy. Sesja nagraniowa opierała się na samej improwizacji – zespół oglądał zapętlone fragmenty filmu i na żywo reagował na to, co dzieje się na ekranie. Brak przygotowania zrodził surowe, melancholijne brzmienie, które dziś owiane jest legendą i zachwyca od dekad melomanów.
Muzyka z „Windą na szafot” od lat uznawana jest za jeden z najlepszych soundtracków w historii.
Opinie o filmie:
Klasyczny thriller, gęsty jak dym w paryskim klubie jazzowym, w którym rysuje się kształt nadchodzącej Nowej Fali. Michał Oleszczyk, SpoilerMaster
Jeden z najpiękniejszych filmów o tym, że winda potrafi naprawdę zmienić życie. A poważnie: Windą na szafot to pulsujący nerwowym jazzowym rytmem kryminał o ciemnej stronie miłości. No i muzyka Milesa Davisa — ikoniczna ścieżka dźwiękowa, która, podobnie jak film, nie starzeje się, tylko z czasem szlachetnieje. Po godzinach. Robert Ziębiński
Malle bardzo umiejętnie podsyca klimat napięcia, posługując się nagrywanymi “na gorąco” improwizacjami jazzowymi. Alicja Helman, Film kryminalny
Wirtuozerska koncepcja stylistyczna sprawia, że Windą na szafot oprócz swojej wysokiej klasy w gatunku sensacyjnym ma także wartość wybornego poematu wizualnego. Adam Garbicz, Jacek Klinowski, Kino, wehikuł magiczny. Przewodnik osiągnięć filmu fabularnego. Podróż druga 1950-1959
Debiutancki kryminał o precyzji hitchcockowskiej. Jerzy Płażewski, Historia filmu francuskiego
Fabuła jest tu tylko pierwszą warstwą za którą kryje się wiele rzeczy rozsadzających ramy konwencji filmu kryminalnego. Wojciech Solarz, Film
Film, uznawany za początek francuskiej Nowej Fali w kinie, łączy autorskie spojrzenie z inspiracjami klasyką w wydaniu Bressona i Hitchcocka. Konstrukcja filmu jest zarazem precyzyjna i swobodna, opiera się na klasycznym suspensie, ale w atmosferze można wyczuć otwarcie na inną rzeczywistość oraz przestrzeń duchową bohaterów. Adam Wyżyński, sfp.org.pl
Specjalne pokazy klasyka światowego kina - „Windą na szafot” oddają hołd największemu w historii artyście jazzowemu - Milesowi Davisowi w 100. rocznicę Jego urodzin.
„Windą na szafot” (1958) Louisa Malle’a nie tylko przetarł szlaki dla francuskiej Nowej Fali, ale zarazem połączył w sposób bezprecedensowy kino z jazzem. Ten stylowy kryminał noir, zyskał nieśmiertelność z wielu powodów, a jednym z nich jest bez wątpienia hipnotyzująca ścieżka dźwiękowa autorstwa samego geniusza jazzu - Milesa Davisa, którego 100. rocznica urodzin przypada dokładnie 26 maja 2026 roku.
Muzyka w tym filmie nie jest tylko tłem; trąbka Davisa staje się niemal wewnętrznym głosem bohaterów, podkreślającym ich samotność i narastający fatalizm ich położenia. Z jej powstaniem wiąże się też jedna z najpiękniejszych legend w historii muzyki. Davis, przebywając akurat w Paryżu, przygotował oprawę muzyczną w ciągu zaledwie jednej nocy. Sesja nagraniowa opierała się na samej improwizacji – zespół oglądał zapętlone fragmenty filmu i na żywo reagował na to, co dzieje się na ekranie. Brak przygotowania zrodził surowe, melancholijne brzmienie, które dziś owiane jest legendą i zachwyca od dekad melomanów.
Muzyka z „Windą na szafot” od lat uznawana jest za jeden z najlepszych soundtracków w historii.
Opinie o filmie:
Klasyczny thriller, gęsty jak dym w paryskim klubie jazzowym, w którym rysuje się kształt nadchodzącej Nowej Fali. Michał Oleszczyk, SpoilerMaster
Jeden z najpiękniejszych filmów o tym, że winda potrafi naprawdę zmienić życie. A poważnie: Windą na szafot to pulsujący nerwowym jazzowym rytmem kryminał o ciemnej stronie miłości. No i muzyka Milesa Davisa — ikoniczna ścieżka dźwiękowa, która, podobnie jak film, nie starzeje się, tylko z czasem szlachetnieje. Po godzinach. Robert Ziębiński
Malle bardzo umiejętnie podsyca klimat napięcia, posługując się nagrywanymi “na gorąco” improwizacjami jazzowymi. Alicja Helman, Film kryminalny
Wirtuozerska koncepcja stylistyczna sprawia, że Windą na szafot oprócz swojej wysokiej klasy w gatunku sensacyjnym ma także wartość wybornego poematu wizualnego. Adam Garbicz, Jacek Klinowski, Kino, wehikuł magiczny. Przewodnik osiągnięć filmu fabularnego. Podróż druga 1950-1959
Debiutancki kryminał o precyzji hitchcockowskiej. Jerzy Płażewski, Historia filmu francuskiego
Fabuła jest tu tylko pierwszą warstwą za którą kryje się wiele rzeczy rozsadzających ramy konwencji filmu kryminalnego. Wojciech Solarz, Film
Film, uznawany za początek francuskiej Nowej Fali w kinie, łączy autorskie spojrzenie z inspiracjami klasyką w wydaniu Bressona i Hitchcocka. Konstrukcja filmu jest zarazem precyzyjna i swobodna, opiera się na klasycznym suspensie, ale w atmosferze można wyczuć otwarcie na inną rzeczywistość oraz przestrzeń duchową bohaterów. Adam Wyżyński, sfp.org.pl
Znaki Pana Śliwki
Przed seansem prelekcja profesor Justyny Szklarczyk-Lauer (Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach).
Wbrew oczekiwaniom rodziny Karol Śliwka opuszcza wieś i zaczyna studia artystyczne w Warszawie. Postanawia zająć się projektowaniem znaków graficznych. Swoimi pracami wypełnia komunistyczną Polskę i definiuje wizualny krajobraz kraju. Jego znaki nie wiszą w galeriach, ale są obecne w polskich domach, na polskich ulicach, w instytucjach i zakładach pracy. Jednocześnie prowadzi zwyczajne życie rodzinne, które przez lata z pasją dokumentuje. Ten niezwykle utalentowany twórca, do dziś uważany jest za jednego z najważniejszych projektantów znaków na świecie.
Film “Znaki Pana Śliwki” to kalejdoskop materiałów archiwalnych, wspomnień odsłaniających fascynujący portret człowieka i epoki, wędrówka przez zmieniającą się Polskę. Film dokumentalny „Znaki Pana Śliwki” to debiut pełnometrażowy Urszuli Morgi i Bartosza Mikołajczyka, którego światowa premiera odbędzie się podczas 41 edycji Warszawskiego Festiwalu Filmowego. To niezwykła okazja, by po raz pierwszy zobaczyć obraz, który przybliża postać kultowego projektanta znaków graficznych - Karola Śliwki. Twórcy sięgnęli po unikatowe materiały archiwalne oraz prywatne nagrania wideo, które bohater latami rejestrował.
Twórcy o filmie:,, Urodziliśmy się w latach 70., w Polsce, która w naszych oczach jawiła się jako szara i pozbawiona wyrazu. Naszą estetykę kształtowaliśmy zapatrzeni w barwny, wymarzony Zachód. Z czasem jednak odkryliśmy niezwykłe bogactwo polskiego projektowania, a wśród niego, prace Karola Śliwki. Jego historia natychmiast nas zafascynowała. Zaczynając pracę nad filmem, nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak niewiele czasu nam pozostało. Kiedy w 2018 roku Karol Śliwka zmarł, stanęliśmy przed pytaniem: czy ten projekt w ogóle ma szansę powstać? Okazało się jednak, że poszukiwanie materiałów o artyście stało się samą w sobie fascynującą przygodą. Przez siedem lat, dzięki niezwykłemu wsparciu rodziny i przyjaciół Karola Śliwki oraz fundacji dbającej o jego spuściznę, udało nam się zgromadzić imponujący zbiór dokumentujący jego życie i twórczość. Na każdym etapie pracy nie tylko odkrywaliśmy nowe ślady, ale też nasze spojrzenie na Śliwkę, jako artystę i człowieka, nieustannie ewoluowało. Ta opowieść zafascynowała nas przede wszystkim dlatego, że tak wybitne projekty nie narodziły się z akademickiej katedry. Stworzył je chłopak ze wsi, który jeszcze w czasie II wojny światowej zbierał papierki po cukierkach, zachwycony ich designem. Śliwka, wiedziony swoim marzeniem, postanowił wbrew wszelkim przeciwnościom losu zostać grafikiem. Dla nas jego droga to nie tylko historia wybitnego projektanta. To także opowieść o determinacji i odwadze, by pozostać wiernym marzeniom oraz o tym, co naprawdę nadaje życiu sens. Pracę nad filmem potraktowaliśmy więc jako osobistą misję – ocalenie jego historii od zapomnienia."
Justyna Szklarczyk-Lauer
Jest autorką znaków graficznych, systemów identyfikacji wizualnej, kalendarzy, plakatów, layoutów publikacji, stron internetowych oraz prezentacji multimedialnych. Specjalizuje się w projektowaniu informacji wizualnej.
Od wielu lat związana z Akademią Sztuk Pięknych, gdzie od 2017 roku pełni funkcję profesora nadzwyczajnego w Katedrze Projektowania Graficznego, w Pracowni Informacji Wizualnej. Współpracowała z licznymi uczelniami; od 2019 roku pracuje również w Studiu Projektowania Graficznego na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Ostrawskiego.
Od 2024 roku jest kuratorką wydarzenia AGRAFA, odpowiadając za jego warstwę merytoryczną oraz koordynację działań organizacyjnych, w tym konferencji, przeglądu, wystaw i warsztatów.
Wbrew oczekiwaniom rodziny Karol Śliwka opuszcza wieś i zaczyna studia artystyczne w Warszawie. Postanawia zająć się projektowaniem znaków graficznych. Swoimi pracami wypełnia komunistyczną Polskę i definiuje wizualny krajobraz kraju. Jego znaki nie wiszą w galeriach, ale są obecne w polskich domach, na polskich ulicach, w instytucjach i zakładach pracy. Jednocześnie prowadzi zwyczajne życie rodzinne, które przez lata z pasją dokumentuje. Ten niezwykle utalentowany twórca, do dziś uważany jest za jednego z najważniejszych projektantów znaków na świecie.
Film “Znaki Pana Śliwki” to kalejdoskop materiałów archiwalnych, wspomnień odsłaniających fascynujący portret człowieka i epoki, wędrówka przez zmieniającą się Polskę. Film dokumentalny „Znaki Pana Śliwki” to debiut pełnometrażowy Urszuli Morgi i Bartosza Mikołajczyka, którego światowa premiera odbędzie się podczas 41 edycji Warszawskiego Festiwalu Filmowego. To niezwykła okazja, by po raz pierwszy zobaczyć obraz, który przybliża postać kultowego projektanta znaków graficznych - Karola Śliwki. Twórcy sięgnęli po unikatowe materiały archiwalne oraz prywatne nagrania wideo, które bohater latami rejestrował.
Twórcy o filmie:,, Urodziliśmy się w latach 70., w Polsce, która w naszych oczach jawiła się jako szara i pozbawiona wyrazu. Naszą estetykę kształtowaliśmy zapatrzeni w barwny, wymarzony Zachód. Z czasem jednak odkryliśmy niezwykłe bogactwo polskiego projektowania, a wśród niego, prace Karola Śliwki. Jego historia natychmiast nas zafascynowała. Zaczynając pracę nad filmem, nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak niewiele czasu nam pozostało. Kiedy w 2018 roku Karol Śliwka zmarł, stanęliśmy przed pytaniem: czy ten projekt w ogóle ma szansę powstać? Okazało się jednak, że poszukiwanie materiałów o artyście stało się samą w sobie fascynującą przygodą. Przez siedem lat, dzięki niezwykłemu wsparciu rodziny i przyjaciół Karola Śliwki oraz fundacji dbającej o jego spuściznę, udało nam się zgromadzić imponujący zbiór dokumentujący jego życie i twórczość. Na każdym etapie pracy nie tylko odkrywaliśmy nowe ślady, ale też nasze spojrzenie na Śliwkę, jako artystę i człowieka, nieustannie ewoluowało. Ta opowieść zafascynowała nas przede wszystkim dlatego, że tak wybitne projekty nie narodziły się z akademickiej katedry. Stworzył je chłopak ze wsi, który jeszcze w czasie II wojny światowej zbierał papierki po cukierkach, zachwycony ich designem. Śliwka, wiedziony swoim marzeniem, postanowił wbrew wszelkim przeciwnościom losu zostać grafikiem. Dla nas jego droga to nie tylko historia wybitnego projektanta. To także opowieść o determinacji i odwadze, by pozostać wiernym marzeniom oraz o tym, co naprawdę nadaje życiu sens. Pracę nad filmem potraktowaliśmy więc jako osobistą misję – ocalenie jego historii od zapomnienia."
Justyna Szklarczyk-Lauer
Jest autorką znaków graficznych, systemów identyfikacji wizualnej, kalendarzy, plakatów, layoutów publikacji, stron internetowych oraz prezentacji multimedialnych. Specjalizuje się w projektowaniu informacji wizualnej.
Od wielu lat związana z Akademią Sztuk Pięknych, gdzie od 2017 roku pełni funkcję profesora nadzwyczajnego w Katedrze Projektowania Graficznego, w Pracowni Informacji Wizualnej. Współpracowała z licznymi uczelniami; od 2019 roku pracuje również w Studiu Projektowania Graficznego na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Ostrawskiego.
Od 2024 roku jest kuratorką wydarzenia AGRAFA, odpowiadając za jego warstwę merytoryczną oraz koordynację działań organizacyjnych, w tym konferencji, przeglądu, wystaw i warsztatów.
Żywot Briana - PONOWNIE NA WIELKIM EKRANIE
Zapraszamy na największą ewangeliczną pomyłkę w historii! „Żywot Briana” według Monty Pythona, grupy niepoprawnych komików z Wielkiej Brytanii, to wyjątkowo nieortodoksyjna przypowieść biblijna. Choć film kończy się sceną ukrzyżowania, wyjdziecie z kina, gwiżdżąc absurdalną piosenkę „Always Look on the Bright Side of Life” („Zawsze patrz na jasną stronę życia”).
Kinowy seans „Żywota Briana” po latach to wyjątkowa okazja, by na wielkim ekranie zobaczyć legendarne już spory między Frontem Wyzwolenia Judei a Judejskim Frontem Ludowym (pamiętajcie, to dwie zupełnie różne frakcje!). Odwiedzimy też pałac Poncjusza Piłata, który ma drobną wadę wymowy i być może zechce: „uwolnić Błajana”, jeśli go ładnie o to poprosicie. Warto też zadać sobie fundamentalne pytanie: „Co takiego zrobili dla nas Rzymianie?”.
Bohaterem filmu jest rówieśnik Jezusa, który urodził się tej samej nocy w Betlejem, ale w sąsiedniej stajence. Losy chłopca o imieniu Brian są przewrotną paralelą losów Chrystusa. Także zostaje uznany za Mesjasza i także kończy na krzyżu. Pierwotny tytuł filmu brzmiał „Jezus Chrystus. Żądza chwały”. Postać Briana pojawiła się później, a dzieło miało nosić nazwę „Ewangelia według Świętego Briana” lub „Brian z Nazaretu”.
Choć premiera w 1979 roku wywołała skandal, dziś „Żywot Briana” jest niekwestionowanym klasykiem. To inteligentna satyra, która nie wyśmiewa szczerej wiary, lecz ludzką głupotę, dogmatyzm, fanatyzm i ślepe podążanie za tłumem. Kpi także z hollywoodzkich produkcji o tematyce biblijnej. Warto dodać, że w filmie pojawia się postać samego Jezusa. Jest on przedstawiony tradycyjnie i z szacunkiem, a komizm w scenach z nim nie wynika z jego zachowania, lecz z reakcji tłumu.
Kinowy seans „Żywota Briana” po latach to wyjątkowa okazja, by na wielkim ekranie zobaczyć legendarne już spory między Frontem Wyzwolenia Judei a Judejskim Frontem Ludowym (pamiętajcie, to dwie zupełnie różne frakcje!). Odwiedzimy też pałac Poncjusza Piłata, który ma drobną wadę wymowy i być może zechce: „uwolnić Błajana”, jeśli go ładnie o to poprosicie. Warto też zadać sobie fundamentalne pytanie: „Co takiego zrobili dla nas Rzymianie?”.
Bohaterem filmu jest rówieśnik Jezusa, który urodził się tej samej nocy w Betlejem, ale w sąsiedniej stajence. Losy chłopca o imieniu Brian są przewrotną paralelą losów Chrystusa. Także zostaje uznany za Mesjasza i także kończy na krzyżu. Pierwotny tytuł filmu brzmiał „Jezus Chrystus. Żądza chwały”. Postać Briana pojawiła się później, a dzieło miało nosić nazwę „Ewangelia według Świętego Briana” lub „Brian z Nazaretu”.
Choć premiera w 1979 roku wywołała skandal, dziś „Żywot Briana” jest niekwestionowanym klasykiem. To inteligentna satyra, która nie wyśmiewa szczerej wiary, lecz ludzką głupotę, dogmatyzm, fanatyzm i ślepe podążanie za tłumem. Kpi także z hollywoodzkich produkcji o tematyce biblijnej. Warto dodać, że w filmie pojawia się postać samego Jezusa. Jest on przedstawiony tradycyjnie i z szacunkiem, a komizm w scenach z nim nie wynika z jego zachowania, lecz z reakcji tłumu.
