Koncert na ekranie - EPiC: Elvis Presley in Concert
Dokumentalny | Muzyczny | 100 min
Elvis śpiewa i opowiada swoją historię jak nigdy dotąd. Zabiera widzów w podróż przez swoje życie.
Podczas prac nad filmem "Elvis" (2022) Buz Luhrman odnalazł zaginione, nieoglądane wcześniej materiały z kultowych koncertowych filmów z lat 70.: Elvis: That’s the Way It Is oraz Elvis on Tour. Taśmy nie były oglądane od dziesięcioleci.
Odrestaurowanie materiałów do jakości, jakiej nigdy wcześniej nie miały, zajęło ponad dwa lata. Wiele ujęć, sekwencji i występów było absolutnie nieznanych. Zespół musiał też pieczołowicie odrestaurować dźwięk.
Podczas tego niezwykle szczegółowego procesu jednym z największych odkryć okazały się nieznane wcześniej nagrania Elvisa opowiadającego o swoim życiu i muzyce: z koncertu w Vegas w 1970 roku, z trasy w 1972 roku, oraz momenty z występu w Hawajach w 1957 roku, gdy miał na sobie słynną „złotą marynarkę”. To właśnie te odkrycia stały się inspiracją dla nowego filmu.
A co by było, gdyby — zamiast ponownie montować wcześniejsze dzieła — stworzyć film, który nie jest ani dokumentem, ani koncertem? Co, jeśli Elvis pojawiłby się niczym we śnie, niczym filmowy poemat — śpiewałby do ciebie i opowiadał ci swoją historię w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłeś?
A co, jeśli moglibyśmy współpracować z Peterem Jacksonem, zespołem Park Road Post Production i innymi najwybitniejszymi specjalistami, aby doprowadzić ten oryginalny materiał do jakości możliwej dziś na wielkim ekranie, choć nierealnej kiedykolwiek wcześniej?
Co, jeśli moglibyśmy zrekonstruować i zremiksować oryginalne orkiestracje, a jednocześnie wyobrazić sobie, jak Elvis mógłby interpretować swoje klasyczne utwory przez współczesny pryzmat?
czytaj więcej
Podczas prac nad filmem "Elvis" (2022) Buz Luhrman odnalazł zaginione, nieoglądane wcześniej materiały z kultowych koncertowych filmów z lat 70.: Elvis: That’s the Way It Is oraz Elvis on Tour. Taśmy nie były oglądane od dziesięcioleci.
Odrestaurowanie materiałów do jakości, jakiej nigdy wcześniej nie miały, zajęło ponad dwa lata. Wiele ujęć, sekwencji i występów było absolutnie nieznanych. Zespół musiał też pieczołowicie odrestaurować dźwięk.
Podczas tego niezwykle szczegółowego procesu jednym z największych odkryć okazały się nieznane wcześniej nagrania Elvisa opowiadającego o swoim życiu i muzyce: z koncertu w Vegas w 1970 roku, z trasy w 1972 roku, oraz momenty z występu w Hawajach w 1957 roku, gdy miał na sobie słynną „złotą marynarkę”. To właśnie te odkrycia stały się inspiracją dla nowego filmu.
A co by było, gdyby — zamiast ponownie montować wcześniejsze dzieła — stworzyć film, który nie jest ani dokumentem, ani koncertem? Co, jeśli Elvis pojawiłby się niczym we śnie, niczym filmowy poemat — śpiewałby do ciebie i opowiadał ci swoją historię w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłeś?
A co, jeśli moglibyśmy współpracować z Peterem Jacksonem, zespołem Park Road Post Production i innymi najwybitniejszymi specjalistami, aby doprowadzić ten oryginalny materiał do jakości możliwej dziś na wielkim ekranie, choć nierealnej kiedykolwiek wcześniej?
Co, jeśli moglibyśmy zrekonstruować i zremiksować oryginalne orkiestracje, a jednocześnie wyobrazić sobie, jak Elvis mógłby interpretować swoje klasyczne utwory przez współczesny pryzmat?
Elvis śpiewa i opowiada swoją historię jak nigdy dotąd. Zabiera widzów w podróż przez swoje życie.
Podczas prac nad filmem "Elvis" (2022) Buz Luhrman odnalazł zaginione, nieoglądane wcześniej materiały z kultowych koncertowych filmów z lat 70.: Elvis: That’s the Way It Is oraz Elvis on Tour. Taśmy nie były oglądane od dziesięcioleci.
Odrestaurowanie materiałów do jakości, jakiej nigdy wcześniej nie miały, zajęło ponad dwa lata. Wiele ujęć, sekwencji i występów było absolutnie nieznanych. Zespół musiał też pieczołowicie odrestaurować dźwięk.
Podczas tego niezwykle szczegółowego procesu jednym z największych odkryć okazały się nieznane wcześniej nagrania Elvisa opowiadającego o swoim życiu i muzyce: z koncertu w Vegas w 1970 roku, z trasy w 1972 roku, oraz momenty z występu w Hawajach w 1957 roku, gdy miał na sobie słynną „złotą marynarkę”. To właśnie te odkrycia stały się inspiracją dla nowego filmu.
A co by było, gdyby — zamiast ponownie montować wcześniejsze dzieła — stworzyć film, który nie jest ani dokumentem, ani koncertem? Co, jeśli Elvis pojawiłby się niczym we śnie, niczym filmowy poemat — śpiewałby do ciebie i opowiadał ci swoją historię w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłeś?
A co, jeśli moglibyśmy współpracować z Peterem Jacksonem, zespołem Park Road Post Production i innymi najwybitniejszymi specjalistami, aby doprowadzić ten oryginalny materiał do jakości możliwej dziś na wielkim ekranie, choć nierealnej kiedykolwiek wcześniej?
Co, jeśli moglibyśmy zrekonstruować i zremiksować oryginalne orkiestracje, a jednocześnie wyobrazić sobie, jak Elvis mógłby interpretować swoje klasyczne utwory przez współczesny pryzmat?
czytaj więcej
Podczas prac nad filmem "Elvis" (2022) Buz Luhrman odnalazł zaginione, nieoglądane wcześniej materiały z kultowych koncertowych filmów z lat 70.: Elvis: That’s the Way It Is oraz Elvis on Tour. Taśmy nie były oglądane od dziesięcioleci.
Odrestaurowanie materiałów do jakości, jakiej nigdy wcześniej nie miały, zajęło ponad dwa lata. Wiele ujęć, sekwencji i występów było absolutnie nieznanych. Zespół musiał też pieczołowicie odrestaurować dźwięk.
Podczas tego niezwykle szczegółowego procesu jednym z największych odkryć okazały się nieznane wcześniej nagrania Elvisa opowiadającego o swoim życiu i muzyce: z koncertu w Vegas w 1970 roku, z trasy w 1972 roku, oraz momenty z występu w Hawajach w 1957 roku, gdy miał na sobie słynną „złotą marynarkę”. To właśnie te odkrycia stały się inspiracją dla nowego filmu.
A co by było, gdyby — zamiast ponownie montować wcześniejsze dzieła — stworzyć film, który nie jest ani dokumentem, ani koncertem? Co, jeśli Elvis pojawiłby się niczym we śnie, niczym filmowy poemat — śpiewałby do ciebie i opowiadał ci swoją historię w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłeś?
A co, jeśli moglibyśmy współpracować z Peterem Jacksonem, zespołem Park Road Post Production i innymi najwybitniejszymi specjalistami, aby doprowadzić ten oryginalny materiał do jakości możliwej dziś na wielkim ekranie, choć nierealnej kiedykolwiek wcześniej?
Co, jeśli moglibyśmy zrekonstruować i zremiksować oryginalne orkiestracje, a jednocześnie wyobrazić sobie, jak Elvis mógłby interpretować swoje klasyczne utwory przez współczesny pryzmat?
Dojazd
Kino Teatr Rialto
ul. Św. Jana 24, 40-012 Katowice
